Powyższe statystyki potwierdzają ograniczone zainteresowanie polskimi akcjami inwestorów zagranicznych. Do takiego wniosku skłaniają też oferta publiczna i pierwszy dzień notowań Lotosu. Debiut wypadł bardzo skromnie, biorąc pod uwagę poprawę koniunktury, jaka miała miejsce od zakończenia zapisów. Również dane o napływie świeżych środków do światowych funduszy inwestycyjnych nie wykazują, aby rynki wschodzące znów zaczynały cieszyć się większym zainteresowaniem. Czkawką w dalszym ciągu odbija się szturm chętnych do zarobienia na wzroście cen na tych rynkach z pierwszych miesięcy roku.
Wyrównanie się w trwającej fali wzrostowej stóp zwrotu można też wiązać z odreagowaniem przez mniejsze podmioty wcześniejszej przeceny. W wielu wypadkach obniżyła ona kursy o kilkadziesiąt procent. To mogło skusić część inwestorów do odkupywania akcji w nadziei na ponowne przyspieszenie gospodarki w II połowie roku i tym samym ponowny wzrost zysków przedsiębiorstw po regresie w pierwszych trzech miesiącach roku. Prawdopodobnie i II kwartał będzie pod tym względem kiepski.
Banki rosną nierówno
Prawdopodobne połączenie Pekao i BPH wywołało falę spekulacji, że stanie się ono początkiem dalszej konsolidacji w polskim sektorze bankowym. Decyzję UniCredito o zakupie HVB, której głównie przyświecała chęć zwiększenia ekspozycji w naszym regionie, można było potraktować jako wyraz atrakcyjności polskich banków i ich potencjału wzrostu. W takim wypadku uzasadnione byłoby oczekiwanie na wzrost notowań wszystkich podmiotów z tej branży. Natomiast PKO BP i ING BSK zdecydowanie odstają od stawki - pierwszy od ustanowienia przez rynek majowego dołka zyskał nieco ponad 2%, drugi - niecałe 4%. To wskazywałoby raczej na pojawienie się obaw o zaostrzenie się konkurencji w gronie uniwersalnych banków. Na tym mogłyby właśnie ucierpieć obie te instytucje. Bank Millennium, Kredyt Bank, BRE Bank czy BZ WBK, co do których najczęściej pojawiają się spekulacje o zmianach właścicielskich, radziły sobie zdecydowanie lepiej - od połowy maja zyskały odpowiednio blisko 12%, prawie 16%, a dwa ostatnie po ponad 8%.
Ostatnie sesje, kiedy zwyżka Pekao przyhamowała, a obroty z dnia na dzień się obniżały (zwiększyły się w piątek na spadkowej sesji), sugerują wyczerpywanie się potencjału wzrostu związanego z oczekiwaniem na połączenie z BPH. Również analiza techniczna wskaźnika WIG-Banki przekonuje, że ruch w górę odbył się zbyt szybko. Indeks ustanowił nowy historyczny szczyt, ale tygodniowy MACD dopiero przeciął od dołu średnią. Tworząca się negatywna dywergencja jest bardzo wyraźna. W dodatku dzienny MACD sięgnął poziomu, przy którym przez ostatni rok WIG-Banki ustanawiał lokalne szczyty. W tej sytuacji powrót poniżej 37 492 pkt byłby mocnym sygnałem sprzedaży. Przeciw inwestycjom w papiery banków przemawia rozpoczęty cykl obniżek stóp procentowych, stwarzający presję na marże odsetkowe. W krótkim terminie wpływ tego negatywnego czynnika rekompensuje jednak hossa na rynku obligacji, podnosząca wartość portfela tych instrumentów, będącego w ich posiadaniu.
Pomagają rynki światowe