Nowy tydzień na rynku kontraktów terminowych nie przyniósł rozwiązania patowej sytuacji. Pomimo piątkowych spadków w USA strona popytowa praktycznie od początku notowań nieznacznie przeważała na rynku. Po przedostaniu się indeksu ponad psychologiczny poziom 2000 pkt popyt wyciągnął kontrakty na nowe szczyty w tej fali wzrostowej. Brakło jednak zdecydowanego ataku, w wyniku czego po raz kolejny nie udało się przełamać silnej bariery podażowej. Ostatecznie, po sesji "na przeczekanie" kontrakty terminowe zakończyły dzień niewielkim wzrostem.

Z technicznego punktu widzenia sytuacja rynku kontraktów terminowych prezentuje się bardzo niejednoznacznie. Wprawdzie w krótkim terminie dominuje trend wzrostowy, to jednak występuje sporo sygnałów informujących o wykupieniu rynku. W normalnych okolicznościach zwykła korekta spadkowa rozwiązałaby taką sytuację, niemniej jednak bardzo duża ujemna baza na kilka dni przed wygaśnięciem serii paradoksalnie sprawia, że strona popytowa cały czas utrzymuje niewielką przewagę. Pomimo optycznej dominacji byków nadal nie został przełamany kluczowy opór w przedziale 1990-2000 pkt. Zdecydowane pokonanie tej bariery na pewno wpłynęłoby na zmianę bazy, dając tym samym spory zarobek posiadaczom długich pozycji. Powstałe ostatnio świece z górnymi cieniami stanowią kolejny sygnał ostrzegawczy dla byków. W przypadku wystąpienia korekty spadkowej najbliższe wsparcie wyznacza linia trendu wzrostowego, która przebiega na wysokości ok. 1950 pkt. Nieco niżej, na poziomie ok. 1930 pkt, znajduje się średnia krocząca, liczona z 15 sesji, która również powinna stanowić barierę popytową.