Pomimo szansy, jaką giełdowej spółce dawał układ zawarty z wierzycielami i zatwierdzony na początku 2004 roku, BICK nie był w stanie realizować jego warunków. Jak tłumaczy zarząd, problemy z terminową sprzedażą zbędnego majątku "za godziwą cenę" uniemożliwiły spłatę kolejnych rat układowych. W związku z tym na wniosek kilku właścicieli sąd uchylił układ. Nowym pomysłem na restrukturyzację zadłużenia jest upadłość spółki połączona z układem. BICK zaproponował wierzycielom zamianę ich należności na akcje spółki. Jak twierdzi Marian Franaszczuk, prezes kieleckiego przedsiębiorstwa z grupy Mostostalu Export, propozycja ta spotkała się z pozytywną reakcją wielu wierzycieli. Zdaniem zarządu, podjęte kroki są jedyną szansą na uratowanie spółki, możliwą do realizacji w przypadku pozytywnej decyzji sądu i wierzycieli.

Tymczasem audytor BICK-u zgłosił zastrzeżenia do opublikowanego wczoraj raportu rocznego, według którego strata netto spółki wyniosła w 2004 roku ponad 6,4 mln zł, przy zaledwie 4,3 mln zł przychodów. Jak wskazuje, BICK nie dokonał odpisów aktualizujących należności wątpliwe od dłużników zalegających z zapłatą ponad rok. Zarząd spółki nie zgodził się na wprowadzenie korekt, tymczasem dokonanie odpisów zwiększyłoby stratę do 9,09 mln zł. Audytor ponadto zwrócił uwagę, że zobowiązania krótkoterminowe wynoszą 32,7 mln zł, co stanowi 175% wartości aktywów spółki. "BICK nie posiada płynności finansowej i zdolności do regulowania swoich zobowiązań" - napisał biegły rewident.