Przyjęcie przez nowych członków euro może się opóźnić - uważają analitycy BNP Paribas. Powody to odrzucenie przez Francję i Holandię konstytucji Unii Europejskiej oraz obawy o trwałość wspólnej waluty. Jeśli Europa Zachodnia zacznie opowiadać się przeciwko poszerzeniu strefy euro, to aspirujące do niej kraje przestaną np. ograniczać deficyt budżetowy, a to oddali ich perspektywę członkostwa w unii walutowej - sądzą analitycy francuskiego banku.

Zwracają uwagę, że zachodnioeuropejska prasa coraz częściej pisze o przenoszeniu produkcji do Europy Środkowej oraz napływie taniej siły roboczej z nowych krajów UE. "Takie nagłówki zaczynają kształtować język dyskusji politycznej w Niemczech, we Francji, Holandii i innych krajach" - pisze w opublikowanym wczoraj raporcie BNP Paribas. - Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby politycy państw należących do strefy euro zaczęli pomniejszać nadzieje środkowoeuropejskich krajów na szybkie przyjęcie euro - dodaje bank. Celem polskiego rządu jest zastąpienie złotego przez euro w 2009 r. BNP Paribas nie podaje spodziewanych terminów przyjęcia nowych państw do unii walutowej.

Za odłożeniem wejścia naszego kraju do strefy euro opowiedział się wczoraj w wywiadzie dla Reutera Stanisław Owsiak, członek RPP. - Dla Polski priorytetem powinna być konwergencja realna, a nie nominalna, bo nominalna się później mści. Gdy doprowadzi się do spełnienia kryteriów formalnych za wszelką cenę, później powierzchownie rozwiązywane problemy odżyją z większą siłą. Pokazują to doświadczenia takich krajów jak Grecja, Portugalia czy Włochy - uważa Owsiak.