Informację o planowanym funduszu podał "New York Times", powołując się na przedstawicieli chińskiego rządu i rynkowych ekspertów. Jak napisała gazeta, jeszcze nie ma pewności, że pomysł zyska akceptację na najwyższych szczeblach pekińskiej administracji, ale pierwsze plotki na ten temat sprawiły, że na sesji w środę 8 czerwca indeksy giełd w Szanghaju i Shenzen zwyżkowały najbardziej od trzech lat.
Wpompowanie w rynek gigantycznych pieniędzy byłoby najbardziej jaskrawym przykładem działań Pekinu, który za wszelką cenę chce pociągnąć w górę ceny akcji i przywrócić zaufanie do giełd. Chińskie indeksy znajdują się obecnie najniżej od około ośmiu lat, 40-50% poniżej rekordów z 2001 r. - co kontrastuje z bardzo szybkim rozwojem gospodarki. Chińczyków zniechęcają do inwestycji korporacyjne skandale i pojawiające się raz za razem oferty sprzedaży akcji państwowych spółek na rynku pierwotnym.
Ostatnio nowe inicjatywy, które mają pobudzić rynek, chiński rząd ogłasza niemal co tydzień. Na przykład w poniedziałek zdecydował, że wspomoże pieniędzmi dwa największe domy maklerskie. Wcześniej obniżone zostały opłaty transakcyjne, prawo inwestowania w akcje zyskały firmy ubezpieczeniowe i państwowy fundusz emerytalny, a większy dostęp do rynku zyskali inwestorzy zagraniczni. Wkrótce mają zostać zredukowane podatki od sprzedaży akcji, giełdowe spółki mają zaś zyskać prawo do przeprowadzania buy backu.
Analitycy ostrzegają, że piętnastomiliardowy fundusz, którego wartość odpowiadałaby mniej więcej jednej dziesiątej wartości chińskich akcji znajdujących się w wolnym obrocie, może nie poprawić, a wręcz pogorszyć sytuację na rynku. Twierdzą, że wielu inwestorów może zostać w ten sposób zachęconych do pozbycia się papierów i rząd będzie musiał pogodzić się ze znacznymi stratami. Podawane są przykłady podobnych działań władz w Hongkongu i Tokio, które w obu przypadkach zakończyły się niepowodzeniem.
Jaka jest zatem recepta dla chińskich giełd? - Chiny potrzebują zdrowego rynku kapitałowego - mówią eksperci. A to w skrócie oznacza, że dostęp do giełdowych parkietów muszą zyskać firmy prywatne a nie tylko państwowe (w Szanghaju i Shenzen notowanych jest obecnie około 1400 kontrolowanych przez Pekin przedsiębiorstw), którym łatwiej jest pozyskać kapitał od państwowych banków niż przez giełdę. - Mamy teraz wiele małych i prywatnych biznesów. I one muszą znaleźć drogę do kapitału - mówi Zhou Chunseng, cytowany przez "NYT" profesor finansów ze Szkoły Zarządzania w Pekinie.