Reklama

Powrót do celu

Zgrubne szacunki materiału udostępnionego przez GUS pozwalają twierdzić, że wyraźnie spadnie też inflacja netto

Publikacja: 16.06.2005 08:47

Czy jeszcze dwa kwartały temu ktoś przypuszczał, że dane o inflacji (spadek rocznego wskaźnika o 0,5 pkt proc.) przyjęte zostaną nie tylko z obojętnością, ale jakby z lekkim zawodem? Apetyt rośnie w miarę jedzenia...

Do momentu pojawienia się danych za styczeń powszechnie przyjmowany był scenariusz, w myśl którego pierwszy kwartał miał przynieść wzrost rocznego wskaźnika inflacji nawet o 0,5 pkt proc. w stosunku do danych z grudnia. Tymczasem wskaźnik marcowy okazał się o 1 pkt proc. niższy od grudniowego, a poprawy nie zawdzięczaliśmy jeszcze osławionej bazie. Skoro tak, to do zniżek, które powinny pojawić się w okresie kwiecień-lipiec podeszliśmy z nadmiernym chyba entuzjazmem. Nic więc dziwnego, że majowy spadek inflacji, będący którymś już z kolei, w dodatku nieco mniejszym niż oczekiwano - przyjęty został raczej chłodno. Szkoda, wszak był dość symboliczny. Oznaczał bowiem powrót po roku tułaczki do poziomu celu inflacyjnego.

Czy od danych majowych faktycznie wieje nudą pomieszaną z nutą rozczarowania? Niby tak - spadek rocznego wskaźnika inflacji wynikał z efektu bazy. W dodatku okazał się nieco mniejszy niż oczekiwał rynek. Z drugiej jednak strony, do pojawienia się danych poprzednich, tj. za kwiecień, ów efekt, jakim mieliśmy się cieszyć w czterech kolejnych miesiącach, tj. między kwietniem a lipcem - rozpatrywany był raczej jako bardzo uzasadnione prawdopodobieństwo, nie zaś jako fakt.

W maju zadziałać miała - po pierwsze - baza związana z podwyżkami w mieszkalnictwie, gdzie skokowy wzrost cen zanotowany przed rokiem podbił ogólny wskaźnik inflacji o dodatkowe 0,5 pkt proc. Po drugie, zadziałać miała baza związana ze skokowym wzrostem cen paliw. Wypada przypomnieć, że w maju 2004 r. wzrost cen w transporcie wyniósł 3,2% i podniósł ogólny wskaźnik inflacji o dodatkowe 0,2-0,3 pkt proc. Tym razem zadziałały oba ze wzmiankowanych czynników i w dodatku z siłą zgodną z oczekiwaniami.

Spadek rocznego wskaźnika inflacji okazał się jednak mniejszy niż by wynikało z owych baz. W paradę wszedł tu błąd w ocenie, kiedy nastąpi pierwszy spadek cen warzyw i owoców. Warto przypomnieć, że na początku wiosny ceny w tej grupie, z pojawieniem się pierwszych nowalijek, rosną raczej drastycznie. Stosunkowo jednak szybko następuje przejście do fazy spadkowej - kiedy pojawia się druga - znacznie szersza fala dostaw. W bieżącym roku pojawiła się ona jednak dopiero z początkiem czerwca, nie zaś w końcu maja.

Reklama
Reklama

Wahania cen warzyw i owoców tak naprawdę rzadko przynoszą istotne zmiany tendencji inflacji. Wynika to z naprzemiennych zwyżek i spadków cen. Podobnego efektu doświadczymy też w okresie letnim, kiedy początkowo ceny spadną ze względu na wejście na rynek detaliczny producentów samodzielnie sprzedających swoje plony, później zaś w początku jesieni wzrosną, gdy zaopatrzenie rynku znów przejdzie na pośredników. Mimo że maj nie wyszedł tak ładnie jakbyśmy chcieli, nie powinniśmy tego przekładać na pogorszenie perspektyw inflacyjnych w miesiącach kolejnych.

Wynik maja jest wart podkreślenia nie tylko ze względu na powrót inflacji do poziomu celu ustalonego przez władze monetarne. Zgrubne szacunki materiału udostępnionego przez GUS pozwalają twierdzić, że wyraźnie spadnie też inflacja netto. Nazywana często stabilniejszą siostrą inflacji konsumenckiej (oczyszczona bowiem z wpływu najbardziej podatnych na szoki podażowe rynków, tj. żywności i paliw) obniżyła się w okolice dolnych widełek celu inflacyjnego. Wypada podkreślić, że jeszcze kilka lat temu, gdy cieszyliśmy się silnym spadkiem inflacji, nasz entuzjazm studzono mówiąc, że uznać, iż procesy inflacyjne przebiegają bezpiecznie - będzie można dopiero wtedy, kiedy na przyzwoitym poziomie znajdzie się inflacja netto. Wypada podkreślić, że takową pozostaje od października 2002. Nie zmienił tego faktu nawet szok okołounijny liczony, w przypadku wskaźnika inflacji netto na przynajmniej 0,6-0,7 pkt proc.

Autor to główny ekonomista BOŚ

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama