Zakończył się dwuletni program naprawczy firmy i od ubiegłego roku sytuacja wygląda coraz lepiej. Przyszedł czas na rozwój - zapewnia Krzysztof Borusowski, prezes i główny akcjonariusz Bestu, spółki zajmującej się skupem wierzytelności. Zmieniło się prawo, otwierając bankom drzwi do outsourcingu wierzytelności i ustawa o funduszach inwestycyjnych. Dla banków sprzedaż wierzytelności inwestycyjnym funduszom sekurytyzacyjnym jest zdecydowanie bardziej korzystna niż odstąpienie ich bezpośrednio firmie obrotu wierzytelnościami. - Cała nasza strategia budowana jest obecnie wokół tego funduszu. Stworzymy go z TFI Copernicus. Liczę, że ruszy we wrześniu - mówi K. Borusowski.
Jego zdaniem, dzięki zmianom prawnym, do których doszło w ub.r., wartość wierzytelności wystawianych na sprzedaż w ciągu najbliższych lat wzrośnie do 3-5 mld zł rocznie, gdy w ostatnich trzech latach obrót wyniósł 1 mld zł.
Obroty Bestu na tym rynku wynoszą ok. 10 mln zł rocznie, w I kwartale było to 2,85 mln zł. Jak duże spółka wiąże nadzieje na wzrost handlu wierzytelnościami i zwiększenie swojego udziału w rynku, po uruchomieniu funduszu pokazuje planowana na wtorkowe WZA uchwała programu emisji obligacji o wartości do 150 mln zł - czyli 15-krotnie więcej, niż wynosi obecna wartość wykupywanego portfela wierzytelności w ciągu roku. Celem emisji jest zakup certyfikatów inwestycyjnych funduszu sekurytyzacyjnego. Niewykluczone że spółka zdecyduje się również na emisję akcji. Akcjonariusze upoważnią na walnym zarząd do podwyższenia kapitału spółki maksymalnie o 15,6 mln zł do 30 czerwca 2008 r. - Jest to powtórzenie niezrealizowanej uchwały sprzed 3 lat. Czy zdecydujemy się na ten krok, trudno na razie stwierdzić. Obecnie zamierzamy finansować się obligacjami - wyjaśnia Borusowski.
Na pewno emisja bez prawa poboru poprawiłaby płynność Bestu. W wolnym obrocie znajduje się niecałe 9% akcji (resztę mają K. Borusowski - 72,5% i Trzeci Polski Fundusz Rozowoju BRE - 19%), co sprawia też m.in., że spółka notowana jest na fixingu. - Z giełdy nie zamierzamy rezygnować - zapewnia prezes. Na razie akcjonariusze będą musieli wypowiedzieć się co do dalszego istnienia firmy. Strata z lat ubiegłych wykazana na koniec ub.r. przekroczyła 24 mln i przewyższyła sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz jedną trzecią kapitału zakładowego. To bilansowy spadek po kłopotach z czasów, gdy Best był pośrednikiem kredytowym. W 2000 r. miał ponad 75 mln zł strat. W minionym roku zarobił 4,7 mln zł, a po I kwartale 1,27 mln zł.
W czwartek za jeden walor Bestu inwestorzy płacili 8,5 zł.