Reklama

Żeby sprawa była Jasna

Dom Książki, spółka zależna WSiP, od długiego czasu sprzedaje nieruchomość przy ul. Jasnej 26 w Warszawie. Na tydzień przed finalizacją umowy (15.06) inny zainteresowany (BBE) zaczął walczyć o budynek. Za jego sprawą do prokuratury trafiły dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które mogło mieć związek z transakcją.

Publikacja: 17.06.2005 07:55

Rada nadzorcza Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych (jest akcjonariuszem DK, ma 90% akcji) wysłała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które mogło mieć związek z trwającym w DK przetargiem. Wacław Janas, przewodniczący rady, podpisał się pod dokumentem i wysłał go w imieniu sześciu członków rady. Przedstawicielka Skarbu Państwa Joanna Karman nie zgodziła się wziąć w tym udziału (podobnie jak nie chciała głosować w sprawie wyboru nowego prezesa WSiP). Jak się okazuje, dwa dni wcześniej, 7 czerwca, podobne zawiadomienie do prokuratury wysłał sam zarząd DK.

Oba zawiadomienia wiązały się ze sprzedażą kamienicy, w której od lat mieści się siedziba DK.

Pojawia się K.S.

Jeden z zainteresowanych zakupem budynku, Krzysztof Staniszewski, prezes spółki Blue Building Enterprises, powiadomił zarządy, że ktoś reprezentujący DK proponował mu (jego pełnomocnikowi) niższą cenę za kamienicę, w zamian za 2 mln zł łapówki.

Jednocześnie - już w rozmowie z nami - K. Staniszewski twierdził, że przetarg zorganizowany przez DK w maju jest niezgodny z regułami sztuki, bo spółka nie zakończyła jeszcze poprzedniego - z początku tego roku - w tej samej sprawie. Mówił również, że oferta jego firmy, opiewająca na 13 mln zł, została uznana wówczas za najlepszą i powoływał się na podpisany przez DK i BBE list intencyjny oraz wypowiedzi szefa DK. Według K. Staniszewskiego, 16 maja przypadała data ustalenia treści aktu notarialnego.

Reklama
Reklama

17 maja DK ogłosił przetarg na sprzedaż budynku. K. Staniszewski twierdził, że bezprawnie, i nie wziął w nim udziału, bo - tłumaczył - terminy złożenia oferty były zbyt krótkie. Twierdził, że za drugi bezprawny przetarg mogą być odpowiedzialne dwie osoby: jeden z członków zarządu WSiP Roman Tomczok i szef rady nadzorczej DK Dariusz Rutowicz, wchodzący również w skład komisji przetargowej. D. Rutowicz jest też dyrektorem działu kontrolingu wewnętrznego w WSiP.

R. Tomczok ostro zaprotestował. Otrzymał wsparcie pozostałych członków zarządu WSiP. W oświadczeniu, które nam przesłał, napisał, że nigdy nie podejmował decyzji i nie wydawał poleceń w jakiejkolwiek sprawie dotyczącej toczącego się przetargu. To było w poniedziałek, 13 czerwca. We wtorek K. Staniszewski zmienił zdanie. Powiedział, że zarówno R. Tomczok, jak i Jan Rurański, prezes WSiP, z którymi spotkał się pod koniec maja, nie wiedzieli wiele o przetargu.

Z rozmów przeprowadzonych z osobami, które K. Staniszewski obarczał winą za niepowodzenie BBE, jak i przedstawicielami zarządu DK, jego asystentem i przewodniczącym rady nadzorczej księgarskiej firmy, płyną różne wnioski. Wszystkie wydarzenia wiążą się z planowaną sprzedażą kamienicy przy ulicy Jasnej 26. Planowaną, bo 15 czerwca, w środę, miano podpisać dopiero przedwstępną umowę sprzedaży. Do jej podpisania nie doszło.

Informacje o łapówce, nieprawidłowościach w przetargu, których DK nie potwierdza, pojawiły się na tydzień przedtem.

Procedury i fakty

K. Staniszewski twierdził, że DK ogłosił przetarg w maju bez odwołania poprzedniego, w którym startował. Jednak formalnie negocjacje, w których brał udział, nie były częścią przetargu, ale zaproszenia do składania ofert, które spółka opublikowała w grudniu 2004 r. Dopiero w toku negocjacji z zainteresowanymi miano ustalić warunki sprzedaży prawa użytkowania wieczystego nieruchomości. W ogłoszeniu napisano też, że "po przeprowadzeniu negocjacji celem ustalania ostatecznych warunków umowy sprzedaży nieruchomości Dom Książki zaproponuje zawarcie umowy sprzedaży nieruchomości jednemu z oferentów zaproszonych do prowadzenia takich negocjacji".

Reklama
Reklama

- Do tego etapu nigdy nie doszliśmy - mówili w poniedziałek, 13 czerwca, przedstawiciele DK: Adam Osiński, asystent zarządu, Sabina Firlej, członek zarządu, oraz prezes Mikołaj Burchard i Dariusz Rutowicz, przewodniczący rady nadzorczej. Nie doszli, bo aby tak się mogło stać, zainteresowany musiał zawrzeć z DK umowę o zadatek. Żaden podmiotK. Staniszewski mówił, że oferta złożona przez jego firmę została zaakceptowana, a dowód to list intencyjny podpisany między DK a BBE w marcu.

- BBE nie było jedyną firmą, z którą przez kilka miesięcy prowadziliśmy negocjacje, a list nie stanowił żadnego zobowiązania ze strony naszej spółki. Wyraziliśmy w nim wolę zbycia nieruchomości, ale bez wskazania konkretnego nabywcy - zapewniła S. Firlej. Przedstawiciele DK opowiadali też, że nie było żadnej deklaracji ze strony DK w stosunku do BBE i nie wiedzą, na jakiej podstawie Staniszewski twierdzi, że jego oferta była najlepsza. Czy była? BBE oferowało 13 mln zł za budynek bez obciążeń. Prezes BBE powiedział, że ówczesny prezes DK Janusz Wójcikowski mówił mu, że inne oferty "są niepoważne". W rozmowie z nami J. Wójcikowski zaprzeczył, jakoby użył takiego sformułowania.

Dariusz Rutowicz wskazał, że wstępne oferty na zakup Jasnej 26 złożyło wiele podmiotów, jednak tylko z kilkoma DK podpisał listy intencyjne. - Do 17 maja prowadziliśmy z tymi podmiotami rozmowy, mające doprowadzić do sprzedaży nieruchomości. Przypomnę, że DK próbuje to zrobić od 2002 r. i nie może. Moim celem, jako członka rady nadzorczej, jest do tego doprowadzić, skoro taka była wola walnego zgromadzenia akcjonariuszy - mówił D. Rutowicz.

Nie wiedział, dlaczego do tej pory nikt nie kupił budynku przy Jasnej. - Może to jakieś fatum, a może zastój na rynku nieruchomości - wzruszał ramionami.

Pewnym problemem DK jest to, że w siedzibie od lat ma... lokatora, spółkę Poligrafia (nie ma związku z kielecką spółką giełdową). Poligrafia ma prawo użytkować lokal przy Jasnej 26 do 2031 r. Za zrzeczenie się tego prawa chce kilkaset tysięcy złotych.

Drzwi otwarte dla kilku

Reklama
Reklama

DK prowadził rozmowy z zainteresowanymi budynkiem przez kilka miesięcy. 17 maja zakończył ten etap negocjacji i rozpisał zamknięty przetarg, do którego zaprosił te podmioty, z którymi wcześniej podpisał listy intencyjne. W tym - BBE. Wbrew opinii K. Staniszewskiego, nie popełnił wykroczenia. Nie mógł odwołać przetargu z grudnia, bo takiego przetargu nie było.

Dlaczego DK ogłosił przetarg zamknięty, a nie dokończył procesu sprzedaży w ramach rozpoczętego w grudniu zaproszenia ofertowego? - Walne zgromadzenie akcjonariuszy pod koniec kwietnia nie podjęło uchwały o zgodzie na procedurę pozaprzetargową - stwierdził D. Rutowicz.

Według niego, przetarg był też sposobem DK na szybkie wyłonienie poważnie zainteresowanego potencjalnego nabywcy, takiego, mówiła Sabina Firlej, który wpłaciłby chociażby wadium.

Kiedy oferenci dowiedzieli się o przetargu? - 17 maja. Wtedy zarząd podjął stosowną uchwałę - mówił D. Rutowicz. Według niego, wszyscy zainteresowani zostali tego samego dnia powiadomieni telefonicznie. Zapewnia, że nie było wyjątków. Potwierdza to J. Wójcikowski, który podpisał się pod przetargiem.

Jednym z argumentów prezesa BBE przeciw przetargowi z maja był krótki czas na złożenie oferty. Tłumaczył, że dowiedział się o przetargu 19 maja, a termin był do 24, czyli dwa dni robocze. Tyle czasu BBE miało mieć na przygotowanie uchwały wspólników i aktualnego wyciągu z KRS. K. Staniszewski mówił, że to nierealne i że aby złożyć ofertę, musiałby wiedzieć o tym wcześniej. Jak twierdzi, jego wspólnicy przebywają za granicą. Wskazywał też, że według jego informacji, spółka Kosmos wiedziała o przetargu wcześniej.

Reklama
Reklama

- Pan Staniszewski osobiście odebrał zaproszenie 18 maja. Na wyciąg z KRS potrzeba trzech godzin. A NIP czy Regon ma chyba każda, choć trochę zorganizowana, firma - obalał argumenty D. Rutowicz.

Mecenas Waldemar Wojciechowski, radca prawny DK, dołożył swoją cegiełkę. Rutynowo sprawdzał tożsamość kontrahentów DK. - Według KRS, siedziba BBE mieści się w mieszkaniu przy ul. Miłej. Jest nieoznaczona, tak jak każdy podmiot gospodarczy powinien być, więc sądzę, że jest to mieszkanie prywatne - mówił.

D. Rutowicz nie odpowiedział na pytanie, jaka część z pięciu podmiotów złożyła ofertę w- Jesteśmy nadal w trakcie procedury przetargowej - bronił się w poniedziałek.

Przetargu nie anulują

K. Staniszewski chciałby, aby DK anulowała przetarg i rozpisała nowy - otwarty. W poniedziałek nie zanosiło się na to. - Rada nadzorcza DK ustaliła, że nie mamy podstaw, aby w wyniku działań, jakie podjął pan Staniszewski, anulować przetarg. Podtrzymała decyzję wyrażoną w uchwale zezwalającej na sprzedaż nieruchomości. Uważam, że słusznie, bo nie ma powodów, aby go unieważniać. Moglibyśmy też jako DK narazić się na zarzut działania na szkodę firmy, która złożyła ofertę w przetargu - tłumaczy D. Rutowicz. Komisja przetargowa wybrała już zwycięzcę. 14 dni od chwili, gdy to zrobiła, upłynęło w ostatnią środę. Wtedy miano podpisać przedwstępną umowę sprzedaży budynku przy Jasnej. Czy do transakcji dojdzie? - pytaliśmy przedstawicieli DK. - Wszystko zależy od oferenta. My stawimy się w wyznaczonym miejscu, o wyznaczonym czasie - mówiła w poniedziałek S. Firlej.

Reklama
Reklama

To idzie nowe

W czwartek poinformowała nas, że nie doszło do zawarcia umowy przedwstępnej sprzedaży nieruchomości należącej do Domu Książki. Powód? Wybrany oferent nie wpłacił zadatku i nie przedłożył oryginału jednego z dokumentów niezbędnych do sporządzenia umowy w formie aktu notarialnego. "Tym samym została wyczerpana procedura przetargu pisemnego ograniczonego" - napisała S. Firlej. Sprawa nieruchomości będzie rozpatrywana przez zarząd w przyszłym tygodniu.

Również w czwartek siedzibę Domu Książki w towarzystwie Jarosława Kusto, wiceprezesa WSiP, odwiedził Zbigniew Jakubas, jeden z większych akcjonariuszy WSiP. Jest też właścicielem spółek Multico, Multico Press i Multico Residence, niewielkiej firmy deweloperskiej.

Po co przyjechał? Tłumaczył nam, że tego dnia odwiedzał spółki WSiP, chciał poznać ludzi, sposób, w jaki funkcjonują firmy. Z. Jakubas jest zadowolony, że Jasna 26 pozostanie w grupie WSiP. - Sądzę, że dla Domu Książki będzie korzystniejsze zatrzymanie i wydzierżawienie tej nieruchomości, niż jej sprzedaż za niewielką kwotę - powiedział nam.

Komentarz

Reklama
Reklama

Brak jasności

Ile podmiotów złożyło oferty w przetargu? Kto wygrał? Ile daje za Jasną 26? A może to jednak Kosmos? Czy to są na pewno najważniejsze pytania, na które powinno się szukać odpowiedzi?

Szef BBE mówi o sobie, że wygrał wiele przetargów na rynku nieruchomości. Mógłby doprowadzić do wstrzymania transakcji, gdyby miał w ręku mocne karty, a przede wszystkim dowody. Skoro jest tak doświadczony, dlaczego ich nie miał? Dlaczego nie rozróżnia zaproszenia do składania ofert od przetargu? Dlaczego uparcie wskazywał, że za przetarg odpowiedzialny jest jeden człowiek: młody dyrektor działu kontrolingu wewnętrznego WSiP? Dlaczego to wszystko dzieje się na krótko przed zmianą warty w radzie nadzorczej podręcznikowego magnata? Komu i na czym zależy?

Pytania, pytania, pytania...

Krzysztof Staniszewski, prezes Blue Building Enterprises, spółki, która wznowiła w ubiegłym roku działalność i ubiegała się o zakup nieruchomości na Jasnej 26; wspólnik Donalda Muchy, biznesmena znanego w Polsce m.in. z inwestycji w sektorze telekomunikacyjnym; mówi o sobie, że przez kilka lat nie prowadził działalności,

a wcześniej wygrał kilkadziesiąt przetargów o nieruchomości i jest współzałożycielem King Cross Center w Polsce; członek Rotary.

Dariusz Rutowicz, przewodniczący rady nadzorczej DK, oddelegowany do Komisji Przetargowej; jest też dyrektorem Działu Kontrolingu

i Audytu Wewnętrznego WSiP.

Mikołaj Burchard, od kilku

tygodni prezes zarządu DK, przedtem pracował w Świecie Książki (grupa Bertelsmanna)

Sabina Czaplicka-Firlej, członek zarządu DK

Adam Osiński,

asystent zarządu DK

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama