- Jest teraz tendencja, aby konsolidować wszystko i przenosić do Londynu. Ale to nie jest właściwa metoda. Nikt lepiej od nas nie jest w stanie rozwinąć naszego rynku. Nie zrobi tego żadne centrum zlokalizowane z dala od Polski - powiedział W. Rozłucki.
Jego zdaniem, instytucje z branży asset management powinny postarać się, aby tego typu usługi były nadal świadczone w naszym kraju. - Trzeba walczyć o autonomię polskich oddziałów międzynarodowych instytucji i polskich zespołów zarządzających - stwierdził szef GPW. Zwrócił jednak uwagę na wysokie koszty usług zarządzania aktywami w Polsce. - Musimy sobie dać z tym radę w najbliższych latach - podkreślił. Czy to zapowiedź kolejnej obniżki opłat pobieranych przez GPW od emitentów i biur maklerskich? Tego nie wiadomo. W. Rozłucki powiedział tylko, że nadziei na obniżkę kosztów upatruje we wzroście aktywów, jakimi zarządzają firmy asset management.
Według Dariusza Filara z Rady Polityki Pieniężnej, warszawska giełda powinna zrobić wszystko, aby przyciągnąć jak największą liczbę zagranicznych emitentów, którzy mogą oferować u nas akcje na zasadzie tzw. jednolitego paszportu. Trzeba się bowiem liczyć z tym, że polskie spółki będą emitować akcje na innych rynkach UE.
Według Witolda Pochmary, wiceprzewodniczącego KPWiG, w 2005 r. w Polsce działało 17 firm specjalizujących się w zarządzaniu pakietem papierów wartościowych na zlecenie (nie dotyczy to TFI i biur maklerskich). Rok wcześniej było ich 15, a dwa lata wcześniej 13. Wartość aktywów, jakimi zarządzają, nie ulega jednak znaczącym zmianom: w 2005 r. było to 40,6 mld zł, mniej więcej tyle samo ile w 2003 r. - Wyniki finansowe tych instytucji rosną od 2002 r., średni zysk w ub.r. wyniósł ponad 11 mln zł - powiedział W. Pochmara.
Poinformował również, że licencję na zarządzanie pakietem papierów wartościowych na zlecenie ma już pięć TFI. Przypomniał też o trwających pracach nad nowelizacją Prawa o publicznym obrocie. Projekt zakłada m.in. wprowadzenie możliwości zarządzania aktywami przez spółki komandytowo-akcyjne.