Reklama

Nasze dobre, stare euro

Stojąc w kolejce do kantoru Kowalski obliczył, że tylko z powodu różnic kursowych na tegoroczny urlop będzie musiał wydać dodatkowo prawie 500 euro

Publikacja: 17.06.2005 08:28

Był jasny, zimny dzień kwietniowy i zegary biły trzynastą. - Za tydzień o tej porze będę już w drodze do Hiszpanii - pomyślał Kowalski. W tym roku perspektywa urlopowego wyjazdu nie wywoływała jednak uśmiechu na jego twarzy. Postawił kołnierz płaszcza, wyszedł na ulicę i szybkim krokiem ruszył w kierunku banku.

Po drodze minął kilka plakatów informujących o zbliżających się obchodach kolejnej rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej. W tym roku uroczystości będą więcej niż skromne. Od czasu, gdy pierwsze państwa zaczęły wychodzić ze Wspólnoty, w Polsce rocznica akcesji nie jest już obchodzona tak hucznie, jak kiedyś. Ze znacznie większym rozmachem zorganizowana będzie z pewnością tegoroczna Parada Równości, nad którą honorowy patronat objął prezydent Warszawy.

Kowalski nie zwracał jednak uwagi ani na rocznicowe, unijne plakaty, ani na wielkie billboardy, zapraszające do udziału w paradzie. Myślał już tylko o urlopie, a dokładniej o niedogodnościach związanych z wyjazdem do Hiszpanii.

- Dlaczego dałem się namówić na jazdę samochodem? - Kowalski zadał sobie w duchu to retoryczne pytanie już po raz 146. Jego żony nie przekonywał argument, że taki wyjazd będzie znacznie droższy niż podróż samolotem. Ważniejsze było to, że po drodze chciała zobaczyć południowe wybrzeże Francji.

Irytację Kowalskiego wzmógł dodatkowo fakt, że przed bankowym okienkiem z napisem "wymiana walut" stała długa kolejka. Stojąc w niej Kowalski obliczył, że tylko z powodu różnic kursowych na tegoroczny urlop będzie musiał wydać dodatkowo prawie 500 euro.

Reklama
Reklama

Przez Czechy można, oczywiście, przejechać mając w kieszeni tylko euro. Potem jednak zaczynają się "schody". Austriacy skrzętnie sprawdzają na wszystkich granicach z Unią Europejską, czy wjeżdżający ma ze sobą co najmniej 1500 nowych szylingów na każdy dzień pobytu. W gotówce! Co z tego, że Kowalscy przemkną przez Austrię w ciągu 3 godzin - nowe szylingi i tak muszą mieć.

Pamiętać też muszą, żeby do Austrii - podobnie jak do Niemiec i kilku innych byłych krajów Unii - wwieźć w samochodowym baku najwyżej 10 litrów paliwa. Przemyt większej ilości to niemal pewny mandat. Wysoki mandat.

Tuż przed podejściem do bankowego okienka Kowalski sprawdził jeszcze notatki: oprócz szylingów musi jeszcze mieć 6,6 mln nowych lirów, 800 tys. najnowszych franków i kilkadziesiąt tysięcy nowych peset.

- Zimą wyjedziemy na narty na północny Kaukaz - obiecał sobie w duchu, wychodząc z banku z portfelem wypchanym obcymi banknotami. - Tam przynajmniej wszędzie - i po drodze, i na miejscu - można płacić dobrymi, starymi euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama