Wierzyciele Instalu Lublin zbiorą się 9 sierpnia. Będą głosować nad zatwierdzeniem zaproponowanego przez spółkę układu. Zarząd lubelskiego przedsiębiorstwa liczy, że jego propozycje zostaną zaakceptowane. - Kolejna opinia biegłego sądowego dowodzi, że w przypadku układu wierzyciele zostaną zaspokojeni w znacznie wyższym stopniu niż wtedy, gdyby doszło do likwidacji spółki - mówi Tomasz Flis, wiceprezes Instalu.
Spłata w trzy lata
Jak informuje, na liście wierzytelności układowych znalazła się kwota około 11 mln zł. Zarząd proponuje spłatę w całości długów nie przekraczających 6 tys. zł (te zobowiązania opiewają łącznie na około 700 tys. zł). Większe długi miałyby być natomiast zredukowane o 40%. Pozostałą kwotę Instal zamierza spłacić w sześciu półrocznych ratach. Pieniądze na realizację układu planuje pozyskać ze sprzedaży zbędnego majątku.
Od początku na plusie
Instal znajduje się w upadłości (z opcją układową) od lutego 2004 r. Od tego czasu nie działał w zawieszeniu, lecz wykorzystał ten okres na restrukturyzację kosztów oraz odnawianie kontaktów handlowych. Dzięki podjętym działaniom mógł się pochwalić dużo lepszymi niż przed rokiem wynikami za I kwartał. Sprzedaż spółki wzrosła do ponad 6,9 mln zł, gdy w pierwszych trzech miesiącach ubiegłego roku wyniosła zaledwie 3,2 mln zł. - Patrząc na nasz portfel zleceń mogę powiedzieć, że tegoroczne przychody będą znacznie wyższe niż w 2004 roku. Liczymy, że uda nam się utrzymać dynamikę wzrostu z pierwszych miesięcy - mówi T. Flis. - Co najbardziej obrazuje poprawę sytuacji spółki oraz podstawy do dalszej działalności to fakt, że nie generujemy już strat. Pierwszy raz od lat z zimowego okresu wyszliśmy z dodatnim wynikiem netto - wskazuje. W I kwartale br. Instal wypracował prawie 0,6 mln zł zysku netto, a przed rokiem notował 1,8 mln zł straty. Jak informuje T. Flis, również kwiecień i maj były dla Instalu miesiącami z dodatnią rentownością.