Reklama

Rynek nadal pod wpływem obligacji

Po dwóch miesiącach WIG20 powrócił ponad poziom 2 tys. punktów. Na drodze do 5-letniego maksimum z końca lutego (2118,5 pkt) nie widać przeszkód, ale kontynuacja hossy nie jest przesądzona.

Publikacja: 20.06.2005 09:27

Żeby osiągnąć wierzchołek zbudowany w lutym, WIG20 potrzebuje około 5-proc. wzrostu. Ze spółek, które do piątku wchodziły w skład indeksu, lepiej w tej statystyce wypada 12 przedsiębiorstw, z których 9 notowanych jest wyżej niż na zamknięciu sesji 25 lutego. Jednak też 8 firm ma do pokonania większy od indeksu dystans. Na przykład, żeby tak samo jak 25 lutego wyceniane były walory Prokomu, ich kurs zyskać musi ponad 50%. Przeszło 30-proc. dystans mają do pokonania akcje ComputerLandu i Kęt. Spółki te zaliczane są do cyklicznych, czyli takich, których wyniki finansowe uzależnione są od tempa wzrostu gospodarczego. Nie jest naturalne, że spółki wypadają tak słabo w czasie, kiedy rynek szykuje się do bicia rekordów hossy. To ostrzeżenie, iż trend wzrostowy nie ma mocnego poparcia w fundamentach i tym samym jest podatny na odwrócenie.

Banki przede wszystkim

Kluczem do trendu na GPW są banki, które mają największy wpływ na WIG20. W tym sektorze dominującym tematem jeszcze przez dłuższy czas pozostanie możliwe połączenie BPH z Pekao. Tylko czy ten motyw wystarczy, żeby pchać notowania coraz wyżej? O ile BPH regularnie bije rekordy hossy, o tyle nastawienie inwestorów do Pekao jest bardzo zmienne. Zeszłotygodniowe podejście do rekordowych 150 zł zakończyło się niepowodzeniem. W trakcie sesji czwartkowej notowania spadły o 3,5%, co sprawiło, że na wykresie pojawiła się największa, od prawie trzech miesiący, czarna świeca.

Te zmienne nastroje znajdują odzwierciedlenie w wykresie indeksu WIG Banki. Po przekroczeniu marcowego szczytu i wybiciu z krótkoterminowej konsolidacji, hossa nie rozwija się tak jak powinna. Ponowny spadek wykresu poniżej marcowego wierzchołka (37 492 pkt), zwiększy nerwowość w sektorze i zmusi inwestorów do uważniejszego przyjrzenia się zajętym pozycjom.

Duży wpływ na wyniki finansowe banków mają notowania obligacji. Trwająca na tym rynku hossa korzystnie wpłynie na rezultaty za II kwartał i jest to kolejny czynnik, który zwiększa popyt na ich akcje. Jednak i tutaj widać na horyzoncie pewne czynniki ryzyka, związane przede wszystkim z zachowaniem najważniejszych światowych rynków długu. Na przełomie maja i czerwca indeks rentowności 10-letnich amerykańskich papierów spadł poniżej 4%, po raz pierwszy od kwietnia 2004 roku. Ale pobyt na tak niskim poziomie był krótkotrwały. Błyskawiczny zwrot doprowadził do przełamania spadkowej linii trendu, co zapowiada, zakładając utrzymanie długoterminowej tendencji horyzontalnej, wzrost dochodowości nawet do 4,6%. Z najniższego poziomu w historii rosnąć zaczęła także rentowność 10-letnich niemieckich papierów. Tutaj jednak zmiana trendu, przynajmniej z punktu widzenia analizy technicznej, jest na razie mocno wątpliwa.

Reklama
Reklama

Obligacyjny bufor

Rentowność 10-letnch krajowych papierów skarbowych po raz drugi w historii znalazła się poniżej granicy 5%. Pierwszy raz stało się tak w czerwcu 2003 roku i doprowadziło wtedy do gwałtownej zmiany trendu. Warto jednak zwrócić uwagę na różnicę międy rentownością papierów krajowych i obligacji niemieckich, którą można interpretować jako premię związaną z ryzykiem inwestycji w polski dług. Przed dwoma laty różnica ta wynosiła 120 punktów bazowych, teraz oscyluje wokół 175. Razem z przybliżaniem się terminu wejścia Polski do strefy euro premia za ryzyko powinna zanikać - znajdujemy się dwa lata bliżej strefy euro, a różnica między rentownością obligacji jest większa. Zatem w razie zmiany trendu na światowych rynkach skarbowych papierów dłużnych, wyższa niż przed dwoma laty premia za ryzyko będzie stanowić bufor ochronny dla krajowych obligacji. Ich wartość spadać będzie zapewne wolniej, jednak już samo zatrzymanie wzrostu kursów krajowych papierów skarbowych będzie dla banków niekorzystne.

Istnienie tego swoistego buforu ochronnego jest istotne z punktu widzenia całego rynku akcji. Szybki wzrost rentowności polskich obligacji osłabiłby polską walutę (co nie znaczy, że tak się nie stanie) i tym samym negatywnie wpłynął na stopy zwrotu inwestorów zagranicznych, osiągane na giełdzie akcji.

Szeroka hossa?

Za zwyżką WIG20 przynajmniej do szczytu sprzed czterech miesiący przemawia sytuacja na zagranicznych giełdach. Europa bije rekordy, do tegorocznego szczytu zbliża się także węgierski BUX i czeski PX50. Po czwartkowej sesji atak na wierzchołek przesądzony jest na wykresie S&P 500.

Czynnikiem, który zwiększyłby szansę na nowe szczyty hossy na GPW, byłoby włączenie się do wzrostu szerszej grupy spółek. To na razie nie jest przesądzone, ale możliwe. Kojarzony ze średnimi spółkami MIDWIG testuje strefę oporu między 1760 i 1780 pkt. Tylko krok wyżej (1824 pkt.) znajduje się historyczne maksimum z kwietnia 2004 roku. Od połowy maja WIRR zyskał 11%, ale pozwoliło to na zniesienie tylko 38% trzymiesięcznej fali spadkowej, w trakcie której indeks stracił 20%. Wreszcie Indeks Cenowy Parkietu zmaga się właśnie z 62-proc. zniesieniem ostatniej fali wyprzedaży.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama