O składzie zarządu PZU, największego ubezpieczyciela w Polsce, nie decyduje rada nadzorcza, a bezpośrednio najwięksi akcjonariusze: Skarb Państwa (55,09% akcji i głosów), reprezentowany przez szefa resortu, oraz konsorcjum holenderskiego Eureko i BIG-BG Inwestycje (31,78%). Takie uprawnienia nadała umowa prywatyzacyjna z listopada 1999 r. (odpowiednie zapisy znalazły się w statucie spółki).

Zgodnie z nią, do czasu pierwszego notowania PZU na giełdzie, minister skarbu ma prawo mianować trzech członków zarządu, w tym prezesa. W ubiegły czwartek, w związku z upłynięciem kadencji, szef resortu Jacek Socha powołał na nowy 3-letni okres swoich reprezentantów (spółka poinformowała o tym wczoraj). Żadnych zmian nie było. Prezesem PZU pozostał Cezary Stypułkowski, który przewodzi zarządowi od maja 2003 r. Były prezes Banku Handlowego zastąpił wówczas Zdzisława Montkiewicza, po tym jak tamten ustąpił pod presją z pełnionego stanowiska. Decyzją J. Sochy w zarządzie PZU pozostało również dwóch członków: Mirosław Szturmowicz (odpowiedzialny za informatykę) oraz Ryszard Bociong (nadzoruje likwidację szkód, reasekurację, segment klientów korporacyjnych). Obaj trafili do władz spółki na początku sierpnia ub.r.

Także holenderskie Eureko nie zdecydowało się na żadne zmiany wśród swoich członków zarządu PZU (inwestor korzysta z praw przysługujących spółce BIG-BG Inwestycje, od której odkupił 10% akcji ubezpieczyciela). Na kolejną kadencję został powołany wiceprezes Piotr Kowalczewski, który odpowiada za sprzedaż masową, czyli segment klienta indywidualnego oraz małych i średnich firm (jest w zarządzie od listopada 1999 r., przy czym do sierpnia 2003 r. jako członek zarządu). Mandat na kolejne trzy lata przedłużono także Witoldowi Walkowiakowi, członkowi zarządu odpowiedzialnemu za finanse (we władzach PZU zasiada od sierpnia 2003 r.)