Wzrost cen ropy naftowej powyżej 59 USD za baryłkę dał w poniedziałek impuls do spadku indeksów giełdowych. Po obu stronach Atlantyku odżyły znów obawy, że drogie paliwa płynne pogorszą ogólną koniunkturę w gospodarce światowej, ograniczając zyski większości przedsiębiorstw. Według Thomson Financial, w odniesieniu do spółek objętych wskaźnikiem S&P 500 mogą one wzrosnąć w II kwartale tylko o 5,8% w skali rocznej, co byłoby najwolniejszym tempem od 3 lat.
Na parkietach europejskich pozbywano się akcji firm silnie uzależnionych od paliw, takich jak towarzystwo lotnicze Air France-KLM Group czy czołowy koncern przemysłu chemicznego BASF. Droga ropa sprzyjała natomiast firmom naftowym, takim jak BP i Royal Dutch Petroleum. Na uwagę zasługiwał spadek notowań największych wytwórców stali - Arcelor i ThyssenKrupp. Powodem były dane o spadku w maju produkcji tego metalu w Unii Europejskiej wskutek silnej konkurencji ze strony chińskiego hutnictwa.
Wczorajsze sesje okazały się też niepomyślne dla brytyjskich banków. Ich papiery staniały, gdyż okazało się, że Lloyds TSB będzie musiał zwiększyć odpisy na pokrycie złych długów. FT-SE 100 zakończył sesję na poziomie niższym o 0,11%. CAC-40 stracił 0,65%, a DAX 0,38%.
Na Wall Street, poza wysokimi cenami ropy, uwagę inwestorów zwróciła perspektywa ostrej konkurencji, którą dla internetowej spółki handlowej EBay będą usługi płatnicze oferowane przez Google. Notowania EBay spadły, a w ślad za nimi staniały walory detalicznych firm handlowych, takich jak Sears Holdings, Home Depot i American Eagle Outfitters.
Przyczyną zwyżki notowań dwóch dużych spółek były zmiany własnościowe. Akcje operatora telewizji kablowej Cablevision Systems zdrożały w związku z zamiarem przejęcia nad nią pełnej kontroli przez rodzinę miliardera Dolana. Tymczasem notowania H.J. Heinz podniosły się, gdyż potentat branży spożywczej uzgodnił przejęcie części amerykańskich i brytyjskich jednostek Danone. Dow Jones spadł do godz. 22.00 naszego czasu o 0,12%, a Nasdaq stracił 0,07%.