Spółka złożyła już wniosek o asymilację walorów i ich wprowadzenie do obrotu giełdowego. Chodzi o nieco ponad 201 tys. akcji opłaconych wierzytelnościami (cena emisyjna wynosiła 15 zł) oraz 250 tys. papierów opłaconych gotówką przez akcjonariuszy przedsiębiorstwa (cena - 10 zł). Teraz na parkiecie jest 750 tys. walorów producenta odzieży.
Kurs się zachwieje?
Kurs Bytomia na GPW oscyluje w ostatnim czasie na poziomie 12 zł (wczoraj 12,05 zł). Notowania są dość atrakcyjne, by zachęcić akcjonariuszy do pozbywania się walorów kupowanych po nominale. W krótkim czasie udziałowcy mogą bowiem zrealizować zysk w wysokości około 20%. Z drugiej strony, pokaźna część oferowanych w ramach prawa poboru walorów trafiła do osób związanych z przedsiębiorstwem. - Nie zamierzam sprzedawać akcji - podobnie jak osoby, które znam i które uczestniczyły w ofercie. Sądzę, że w sumie dotyczy to ponad połowy papierów objętych w ramach prawa poboru. Co więcej: nie wykluczamy zwiększenia zaangażowania w ramach najbliższej emisji, jeśli jakieś akcje zostaną do objęcia przez drobnych inwestorów - mówi prezes Tomasz Sarapata.
Jeśli chodzi o wierzycieli, zamienili roszczenia, których uregulowania nie mogli być pewni ze względu na trudną sytuację finansową spółki, na papiery, które mogą od razu upłynnić. Część z nich może być zainteresowana szybkim odzyskaniem pieniędzy. Z ich strony istnieje więc ryzyko podaży. Z kolei nawet niewielka podaż może zachwiać kursem. Średni wolumen obrotu za ostatni miesiąc to jedynie 809 akcji na sesję.
Instytucje się nie przestraszą