- Sytuacja wymaga dostosowań w polityce pieniężnej, tym bardziej że w wyniku realnej aprecjacji kursu restrykcyjność polityki pieniężnej rosła pomimo obniżania przez RPP stóp procentowych w poprzednich miesiącach - powiedział w wywiadzie dla Reutera Andrzej Sławiński z RPP.
Sygnał, że stopy mogą być szybko obniżone, dał również Dariusz Filar, uznawany za zwolennika restrykcyjnej polityki pieniężnej. - Perspektywy wzrostu zmieniły się, a to oznacza potrzebę dostosowania w polityce monetarnej - stwierdził cytowany przez Bloomberga Filar. Jego zdaniem, obowiązujące w tej chwili neutralne nastawienie w polityce pieniężnej odpowiadało warunkom, z jakimi mieliśmy do czynienia w kwietniu i maju. Wtedy główna stopa procentowa na poziomie 5,5% gwarantowała utrzymanie inflacji pod kontrolą. - Teraz jednak groźba presji inflacyjnej została w znaczącym stopniu zmniejszona - dodał Filar.
Zapowiedzi obniżek stóp procentowych wiążą się ze znacznie słabszymi od oczekiwanych danymi na temat wzrostu gospodarczego w pierwszym kwartale. Kiepskie były również opublikowane kilka dni temu informacje na temat produkcji sprzedanej w maju. Czy wobec tego można uznać, że podwyżki stóp procentowych, jakich w ubiegłym roku dokonała RPP, były przesadzone?
- Gdybyśmy latem ubiegłego roku mieli pełną wiedzę na temat tego, co będzie się działo na początku 2005 r., to rzeczywiście podwyżki były zbyt mocne. Ale jeśli przypomnimy sobie, jakie dane płynęły z gospodarki przed rokiem: 7-proc. wzrost, rosnące szybko płace, inflacja i oczekiwania inflacyjne, to RPP mogła sądzić, że istnieje ryzyko pojawienia się efektu drugiego rzędu - wzrostu oczekiwań płacowych i podniesienia się inflacji - ocenił Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
- Zagrożenie było i były powody do zaostrzenia polityki pieniężnej. Jak wiemy, efekty, których obawiała się rada, nie wystąpiły. Chyba nikt nie może z pewnością stwierdzić, czy stało się tak dzięki podwyżkom stóp, czy tak samo byłoby i bez nich - zauważył Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK. Według niego, być może dla zademonstrowania, że bank centralny jest zdecydowany walczyć z inflacją, nie trzeba było podnosić stóp o 125 punktów bazowych, a wystarczyłaby mniejsza zwyżka.