- W dalszym ciągu nad działaniami przeważają deklaracje, ale w relacjach banki - małe i średnie przedsiębiorstwa następuje poprawa - uważa Andrzej Lech, prezes Warszawskiego Instytutu Bankowości (WIB), prowadzącego konkurs "Bank przyjazny przedsiębiorcy".
Dzieje się tak nie bez powodu. Dla banków ekspansja na słabo zagospodarowanym rynku może być szansą na zwiększenie dochodów, w sytuacji gdy w sektorze detalicznym panuje ogromna konkurencja, a współpraca z klientami korporacyjnymi wiąże się z niskimi marżami. MSP stanowią prawie 90% wszystkich firm w kraju, działa ich ok. 1,6 mln.
Bez runu na kredyty
Mimo poprawy koniunktury i braku alternatywy mali przedsiębiorcy wcale się jednak masowo nie pchają do bankowych okienek. - W I kwartale nasza akcja kredytowa dla MSP wzrosła o około 7%, a cały rynek, według naszych analiz, zwiększył się zaledwie o 3%. To niewiele. Bardzo mało w porównaniu np. z rynkiem hiszpańskim, gdzie obecnie przy niższym tempie wzrostu gospodarczego wartość kredytów udzielanych małym firmom rośnie o ponad 20% rocznie. Ale są pierwsze oznaki poprawy. Od 2004 r. klientów kredytowych zaczęło zdecydowanie przybywać - powiedział Wojciech Ławecki, dyrektor Departamentu Klienta Biznesowego w BPH. Z doświadczeń BPH wynika, że w Polsce kredytowaniem działalności jest zainteresowana zaledwie co druga firma, przy czym tylko co trzecia zaciąga kredyt.
Z badań Pentora, przeprowadzonych w październiku 2004 r. (metodą CAPI), wynika, że głów-nym źródłem finansowania działalności inwestycyjnej są "fundusze własne firmy, instytucji, gospodarstwa" - 66%. 7% respondentów zapożycza się u rodziny i znajomych, 18% nie inwestuje wcale, a zaledwie 26% korzysta z kredytu bankowego (można było wskazać kilka możliwości).