Z opublikowanego wczoraj raportu rocznego wynika, że produkująca pieluszki i podpaski Hygienika miała w 2004 r. 0,6 mln straty netto. Dane kwartalne wskazywały, że było to 0,7 mln zł zysku. Skąd ta różnica? Na wniosek audytora, firmy HLB Frąckowiak i Wspólnicy, giełdowa spółka dokonała odpisów na zapasy. Hubert Stępniewicz, prezes Hygieniki, tłumaczy, że przedsiębiorstwo nie sprzedało w zeszłym roku wszystkiego, co zamówili klienci. Jego zdaniem, czasami klienci mylili się przy składaniu zleceń, a potem nie odbierali towaru w całości. W magazynach pozostały wyroby opakowane specjalnie dla konkretnych odbiorców. - Zapasy będą wyprzedawane w miarę możliwości - twierdzi H. Stępniewicz. Przez ostatnie pół roku spółce nie udało się pozbyć zeszłorocznych zapasów. Jeżeli firma w dalszym ciągu nie znajdzie na nie chętnych, pieluszki i podpaski zostaną albo rozdane, albo zutylizowane.
Audytor napisał też, że w latach 2003 - 2004 wskaźniki płynności finansowej Hygieniki kształtowały się poniżej wartości uznanych za bezpieczne. Poza tym w tym czasie spadły przychody spółki, co było związane z zakończeniem w zeszłym roku współpracy z jednym z istotnych odbiorców. Audytor stwierdził też, że "kontynuacja działalności spółki uzależniona jest od realizacji planów zarządu co do pozyskiwania nowych kontraktów."
H. Stępniewicz jest dobrej myśli. Twierdzi, że o obecnie negocjowanych umowach będzie mógł powiedzieć więcej latem. - Na razie mogę zdradzić, że rozmawiamy z dużymi sieciami handlowymi o sprzedaży artykułów higieny kobiecej - mówi.
Audytor ma także zastrzeżenia do tego, że Hygienika nie objęła odpisami przeterminowanych należności od firmy PHU Sandeks Robert Sadowski. Chodzi o 1,09 mln zł. Spłata należności jest zabezpieczona m.in. hipoteką opiewającą na 0,5 mln zł. Zdaniem H. Stępniewicza, firma Sandeks to dobry partner, z którym Hygienika współpracuje od 6 lat. Firma miała co prawda problemy z regulowaniem zobowiązań, ale strony podpisały porozumienie, które ma być częściowo zrealizowane do końca bieżącego miesiąca.