Od stycznia do końca maja w Polsce sprzedano leki o wartości 6,2 mld zł - wynika z danych IMS Health, firmy monitorującej rynek farmaceutyczny. Oznacza to wzrost o 9,3%. To znacznie więcej niż w ubiegłym roku. Ale analitycy już dostrzegają zapowiedź spowolnienia wzrostu. Wcześniejsze o miesiąc badania mówiły o wzroście niemal 10-procentowym.
- Dynamika wzrostu rynku powoli spada i prawdopodobnie będzie tak nadal - twierdzi Stefan Bogusławski, dyrektor IMS Health. Według niego, w całym roku wzrost rynku powinien wynieść ok. 5,9%. - Powodów tego spowolnienia jest kilka. Po pierwsze brak nowych leków na listach refundacyjnych. Po drugie - producenci prowadzą ostrą konkurencję cenową, co powoduje, że mimo stałego wzrostu rynku w ujęciu ilościowym nie rośnie on już tak bardzo pod względem wartości.
Większość dotychczasowego wzrostu realizowana była przez apteki, które sprzedały leki o wartości 7,3 mld zł (różnica między wartością rynku a sprzedażą aptek wynika z marż i refundacji). Rekordowy okazał się jednak wzrost sprzedaży do szpitali. Mimo że kupiły one leki za "zaledwie" 745 mln zł, było to o 15% więcej niż w pierwszych pięciu miesiącach ubiegłego roku. - Jest kilka powodów tak silnego wzrostu rynku na początku roku. To efekt "niskiej bazy" z początku 2004 roku, gdy rynek spadał, bowiem pacjenci częściowo zaopatrzyli się już wcześniej, przewidując zmiany w systemie refundacji. Na to nałożył się niespotykany od lat wzrost liczby ostrych infekcji. Rośnie również sprzedaż leków do szpitali. Trudno powiedzieć, czym to jest spowodowane, bo przecież szpitale nie korzystają jeszcze z przepisów oddłużeniowych. Być może kupują leki, licząc na poprawę sytuacji - twierdzi S. Bogusławski.
Największy udział w sprzedaży leków mają nadal specyfiki refundowane przez NFZ (57-proc. udział w rynku).