Blair zapewnił, że jest "zadeklarowanym zwolennikiem Europy". Dodał jednak, że nie zaakceptuje Europy, która będzie jedynie projektem gospodarczym. Zaprzeczył, jakoby domagał się zmiany wspólnej polityki rolnej od zaraz i tym samym ponosił odpowiedzialność za fiasko niedawnego szczytu w Brukseli. - Pojawiły się sugestie, że nie byłem gotowy do kompromisu na temat brytyjskiego rabatu i że dopiero w ostatniej chwili domagałem się reformy polityki rolnej. W rzeczywistości jestem jedynym brytyjskim przywódcą, który powiedział, że jest gotowy do renegocjacji rabatu. Nigdy nie powiedziałem, że chcę zniesienia Wspólnej Polityki Rolnej - mówił wczoraj Blair.
Zapowiedział, że półroczną prezydenturę wykorzysta do "co najmniej rozpoczęcia procesu racjonalizacji budżetu". Dodał też, że redukcje dopłat dla rolników mogą wejść w życie dopiero w drugiej połowie siedmioletniego okresu obowiązywania przyszłego budżetu.
Potrzebujemy
Europy socjalnej
Brytyjski premier przekonywał, że błędem jest mówienie, iż obecny kryzys w Europie to kryzys pomiędzy tymi, którzy chcą Europy politycznej, a tymi, którzy chcą wolnego rynku. - Oczywiście, potrzebujemy Europy socjalnej, ale musi to być Europa socjalna, która działa. Jaki to model socjalny, który produkuje 20 mln bezrobotnych w Europie oraz mniejszą liczbę absolwentów szkół wyższych niż Indie - ironizował premier Blair. Przy okazji przypomniał sukcesy swojego rządu w walce z ubóstwem i bezrobociem. Brytyjska gospodarka od 13 lat rozwija się szybciej niż strefa euro.