Przez większą część ubiegłego roku, choć Polskę z miesiąca na miesiąc zalewała coraz większa fala używanych aut sprowadzanych z krajów dawnej Piętnastki, nie było śladu w ubezpieczeniowych statystykach. Co więcej, przypis składki z obowiązkowego ubezpieczenia OC komunikacyjnego, zamiast rosnąć, przez trzy kwartały był niższy niż w analogicznym okresie 2003 r. Przełom nastąpił w ostatnich miesiącach ub.r.. W rezultacie przychody z tych polis wzrosły o 8,8%.
Obowiązkowe eldorado
Wygląda na to, że br. koniunktura rozkręciła się na dobre. W I kwartale br., według danych Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, towarzystwa zebrały z obowiązkowego OC 1,39 mld zł składek, aż o 11,2% więcej niż rok wcześniej (w segmencie indywidualnym wzrost ten był nieznacznie niższy). Radykalnie za to, bo aż o 774,6 tys. wzrosła liczba czynnych polis wykupionych przez osoby fizyczne. - Boom na rynku OC jest głównie spowodowany znaczącym napływem samochodów z importu (ponad milion sztuk), których co najmniej kilkaset tysięcy zostało zarejestrowanych, czyli podlega obowiązkowi ubezpieczenia - potwierdza Witold Jaworski, dyrektor do spraw produktów komunikacyjnych w PZU. Na wzmożony import prywatny, jako przyczynę wzrostu przypisu składki, wskazuje także Roman Lesiak, dyrektor departamentu ubezpieczeń komunikacyjnych w Generali TU.
Tylko niewielkie korekty
Z danych nadzoru wynika jednak, że wzrostowi przychodów towarzyszyła niewielka zwyżka cen - klienci indywidualni płacili za polisę średnio o 3,2% więcej. Jednak, według przedstawicieli towarzystw, nie jest to efekt podwyżek. - W pierwszym półroczu modyfikowaliśmy taryfy w ubezpieczeniu OC, nie można jednak mówić o podwyżce składek, lecz o zmianach mających na celu systematyzację ryzyka w portfelu - twierdzi R. Lesiak.