Reklama

Zarabiają na gruchotach

Coraz więcej używanych samochodów sprowadzanych do Polski z UE w ramach prywatnego importu jest rejestrowanych. Skutek? W widoczny sposób rosną przychody ubezpieczycieli z obowiązkowych polis OC komunikacyjnego.

Publikacja: 25.06.2005 08:01

Przez większą część ubiegłego roku, choć Polskę z miesiąca na miesiąc zalewała coraz większa fala używanych aut sprowadzanych z krajów dawnej Piętnastki, nie było śladu w ubezpieczeniowych statystykach. Co więcej, przypis składki z obowiązkowego ubezpieczenia OC komunikacyjnego, zamiast rosnąć, przez trzy kwartały był niższy niż w analogicznym okresie 2003 r. Przełom nastąpił w ostatnich miesiącach ub.r.. W rezultacie przychody z tych polis wzrosły o 8,8%.

Obowiązkowe eldorado

Wygląda na to, że br. koniunktura rozkręciła się na dobre. W I kwartale br., według danych Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, towarzystwa zebrały z obowiązkowego OC 1,39 mld zł składek, aż o 11,2% więcej niż rok wcześniej (w segmencie indywidualnym wzrost ten był nieznacznie niższy). Radykalnie za to, bo aż o 774,6 tys. wzrosła liczba czynnych polis wykupionych przez osoby fizyczne. - Boom na rynku OC jest głównie spowodowany znaczącym napływem samochodów z importu (ponad milion sztuk), których co najmniej kilkaset tysięcy zostało zarejestrowanych, czyli podlega obowiązkowi ubezpieczenia - potwierdza Witold Jaworski, dyrektor do spraw produktów komunikacyjnych w PZU. Na wzmożony import prywatny, jako przyczynę wzrostu przypisu składki, wskazuje także Roman Lesiak, dyrektor departamentu ubezpieczeń komunikacyjnych w Generali TU.

Tylko niewielkie korekty

Z danych nadzoru wynika jednak, że wzrostowi przychodów towarzyszyła niewielka zwyżka cen - klienci indywidualni płacili za polisę średnio o 3,2% więcej. Jednak, według przedstawicieli towarzystw, nie jest to efekt podwyżek. - W pierwszym półroczu modyfikowaliśmy taryfy w ubezpieczeniu OC, nie można jednak mówić o podwyżce składek, lecz o zmianach mających na celu systematyzację ryzyka w portfelu - twierdzi R. Lesiak.

Reklama
Reklama

Według W. Jaworskiego, wzrost średniej składki wynika głównie z charakterystyki sprowadzanych samochodów. - Mają z reguły większą pojemność silnika (a co za tym idzie, wyższą cenę ubezpieczenia) niż auta, które znajdują się w portfelu ubezpieczycieli. Dodatkowo z rynku ubywa samochodów o niskiej średniej składce (ze względu na pojemność, np. Fiatów 126p), zastępowanych pojazdami o wyższej średniej składce.

Regres w dobrowolnych

Napływ używanych aut nie spowodował poprawy koniunktury w segmencie dobrowolnych ubezpieczeń autocasco. Przypis składki wprawdzie wzrósł, ale zaledwie o 2,7% i to dzięki wyższym przychodom z polis wykupywanych przez firmy. Klienci indywidualni wpłacili w I kwartale br. łącznie 733,1 mln zł, o 2,1% mniej niż rok wcześniej. Spadła liczba czynnych polis, a także średnia składka. Czyżby wprowadzono obniżki? - Mamy do czynienia ze znaczącym spadkiem sprzedaży nowych samochodów. Równolegle z rynku "odpadają" auta z czasów boomu końca lat 90., spada zatem liczba ubezpieczonych w zakresie casco. Mniejsza liczba klientów AC z nowymi samochodami (o wysokiej średniej składce) ma też oczywisty wpływ na średnią składkę - wyjaśnia W. Jaworski. Zapewnia, że PZU nie zanotował jednak regresu,

nie wprowadził także zmian

cen.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama