Reklama

Przed skokiem

Z Leszkiem Kołodziejem, prezesem, i Wiesławem Cholewą, wiceprezesem Varianta, rozmawia Łukasz Wójcik

Publikacja: 25.06.2005 08:20

Firma lada chwila rozpocznie ofertę publiczną. Nie za bardzo się jednak tym chwali. Część inwestorów nawet nie zdaje sobie sprawy, że będzie można kupić akcje Varianta. To dziwna polityka. Chcecie Państwo zaoszczędzić?

Leszek Kołodziej: Nie będziemy konkurować z największymi ofertami na rynku, chociażby ze względu na wielkość naszej (powyżej 13 mln - przyp. red.). Podobnie jest z naszymi produktami. Nie są szeroko reklamowane, a jednak mamy swoje kanały sprzedaży. Zapewniam, że inwestorzy na pewno o nas usłyszą.

Przez kilka dni zarząd prowadził rozmowy z inwestorami instytucjonalnymi. Czy zainteresowanych było tylu, że firma przesunęła i skróciła o kilka dni ofertę?

L.K.: Zdecydowanie tak. Liczymy też, że zainteresujemy inwestorów indywidualnych.

Inwestorzy zawsze z zainteresowaniem przyglądają się ofercie prywatyzowanych spółek Skarbu Państwa. Za chwilę będą mogli kupować walory Zakładów Chemicznych Police. Nie obawiacie się Panowie, że ta oferta zaszkodzi waszej emisji?

Reklama
Reklama

L.K.: Plan wejścia na giełdę powstał w grudniu 2004 r. i zakładał zakończenie procesu plasowania akcji 1 lipca. Co prawda, zawsze można termin zmienić, ale czy to ma sens? Argument typu "zła sytuacja na rynku" jest moim zdaniem nieuzasadniony. Jesteśmy dobrą spółką i sądzimy, że spotkamy się z zainteresowaniem na rynku.

Nowi akcjonariusze będą mieć 15% głosów w podwyższonym kapitale. Czy to wystarczy?

L.K.: Chcemy zagwarantować ciągłość naszej autorskiej polityki zarządzania spółką. Mamy nadzieję, że inwestorzy to zrozumieją. Dajemy im też szansę uczestnictwa w ogromnym skoku wartości. Takich szans już może nie być przy dużo wyższym poziomie sprzedaży. Nie chcemy być też przedmiotem przejęcia.

Kiedy Panowie planują sprzedaż akcji Varianta?

L.K.: Nie planujemy. W prospekcie napisaliśmy, że nie zrobimy tego do końca 2006 r. Nie jesteśmy jednak w ogóle zainteresowani pozbyciem się walorów.

Ze sprawozdań finansowych wynika, że zobowiązania spółki są od kilku lat na podobnym poziomie. Przekraczają 20 mln zł. Firma tymczasem notuje kilkudziesięcioprocentowe wzrosty wyników. Zapewne macie możliwość zaciągania kredytów. Czy więc emisja jest konieczna?

Reklama
Reklama

L.K.: Pieniądze z publicznego rynku chcemy przeznaczyć na inwestycje, które pozwolą nam obniżyć koszty produkcji chemii samochodowej i uatrakcyjnić ofertę. Drugi cel to wejście na rynek masowych płynów eksploatacyjnych. Wydaje mi się, że bez emisji to jest nierealne.

Zamierzamy być spółką giełdową, ponieważ będziemy mieli lepszy PR, a także będziemy mieć dostęp do narzędzi finansowych, które praktycznie nie są w zasięgu spółek niepublicznych. Oczywiście możemy zaciągać kredyty i korzystać z leasingu. Przeprowadziliśmy nawet kiedyś emisję bonów wekslowych. Liczymy jednak, że giełda da nam większe możliwości i znacznie przyspieszy rozwój. Będziemy pionierem z naszej branży na rynku. To też zdecydowanie będzie wyróżniać nas na tle konkurencji i podwyższy wiarygodność.

Wspominali Panowie, że firma będzie pionierem na giełdzie w swojej branży. Czy można jednak porównać jej działalność do JC Auto i Inter Cars, które zajmują się dystrybucją części zamiennych do samochodów?

Wiesław Cholewa: To zupełnie coś innego. Inter Cars, co prawda, sprzedaje płyny eksploatacyjne, ale robi to jako hurtownia. My je produkujemy i sprzedajemy poprzez sieci hurtowni lub super- i hipermarkety.

Emisja akcji jest związana przede wszystkim z zintensyfikowaniem produkcji i sprzedaży płynów eksploatacyjnych. Czy to rozwojowy rynek? Jak jest sytuacja w segmencie obejm i chemii motoryzacyjnej, w której działa Variant?

L.K.: Rynek rośnie i to w szalonym tempie. W tamtym roku sprowadzono do Polski około 1 mln używanych samochodów. Naszych rodaków stać na auta tanie, a te zazwyczaj wymagają remontu. Naprawa samochodu często związana jest z kupnem obejm, które my oferujemy. Od czasu do czasu użytkownicy aut kupują też kosmetyki i chemię motoryzacyjną, a płyny ekLiczba samochodów jeżdżących po polskich drogach wskazuje zatem, że popyt znacznie wzrośnie.

Reklama
Reklama

W.Ch.: Rynek chemii samochodowej jest wart około 100 mln zł, a obejm o co najmniej połowę mniej. Jesteśmy bardzo mocni na tym drugim. Mamy 50-procentowy udział, ale jest on już nasycony i chcemy mocniej wejść na rynki zagraniczne. Interesują nas kraje Europy Środkowej i Wschodniej. Teraz prowadzimy rozmowy z producentem Łady, który wytwarza 800 tys. samochodów rocznie. Jest szansa, że zdobędziemy ten kontrakt. Dzięki temu możemy skokowo zwiększyć sprzedaż.

Wspominał Pan, że nie chcecie być przedmiotem przejęcia, ale czy może zamierzacie przejąć jakieś firmy?

L.K.: Nie mamy konkretnych firm na celowniku, ale niczego nie wykluczamy.

Variant ma spółkę stowarzyszoną Norma Variant. Co to za inwestycja?

L.K.: Kontrolujemy 25% udziałów. Od początku istnienia jesteśmy dystrybutorem niemieckiej firmy Norma Rasmussen. Dostaliśmy od niej propozycję utworzenia nowego, wspólnego przedsięwzięcia. W ten sposób powstała firma Norma Variant. My wnieśliśmy produkcję obejm, a nasz partner produkcję plastikowych systemów szybkozłącznych.

Reklama
Reklama

Jakie są wyniki tej spółki?

L.K.: W tym roku planujemy przychody na poziomie 40 mln zł, a zysk netto w wysokości 1,6-2 mln zł. Firma jednak głównie dużo inwestuje, więc nie wypłaci dywidendy.

Wyniki Norma Variant nie były jednak konsolidowane...

W.Ch.: Od tego roku będą metodą prawa własności. Do tej pory nie robiliśmy tego ze względu na ostrożność.

Variant produkuje sam, ale i kupuje obejmy, które później dystrybuuje. Z tego jedna firma - Rasmussen - dostarcza ponad 40%. towarów Czy taki związek z jednym partnerem nie jest ryzykowny?

Reklama
Reklama

W.Ch.: Udział oferty Rasmussena w naszym obrocie spada i będzie spadać. Według nas współpraca jest bardzo korzystna i daje stabilizację.

W prospekcie emisyjnym można znaleźć informację o wzajemnym poręczeniu weksli Varianta i firmy Murapol. Co łączy te dwie spółki?

W.Ch.: Ja i Leszek Kołodziej jesteśmy właścicielami 2/3 akcji tej firmy. Rzeczywiście były poręczenia w wysokości 1,5 mln zł. To jednak nie jest już aktualne. Przed emisją Murapol spłacił ten kredyt i poręczenie wygasło.

Czy planujecie Panowie podobne operacje?

W.Ch.: Nie. Nic takiego nie wchodzi w grę.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama