Poprzedni tydzień przyniósł zdecydowany wzrost aktywności inwestorów. Umacniający się złoty wskazuje na ciągły napływ zagranicznych inwestorów do Polski. Nawet kiepskie perspektywy naszej gospodarki nie są w stanie odstraszyć "zagranicy", która konsekwentnie akumuluje akcje polskich firm. Jako że po drugiej stronie barykady stały najprawdopodobniej nasze krajowe instytucje, dochodziło do sporej wymiany akcji, co w konsekwencji przełożyło się na wzrost obrotów do wartości dawno nie spotykanych.

Dwa oblicza rynku - tak najkrócej opisać to, co działo się w ostatnim tygodniu. Od euforii na sesji środowej, do "małej" paniki na sesji piątkowej. Mimo tak kiepskiej końcówki tygodnia (oczywiście, dla posiadaczy akcji) nie sposób odnieść wrażena, że rynek jest całkowicie kontrolowany przez kupujących. Jakoś nie wierzę w ten spadek. Wydaje się, że popyt wręcz czeka na złe informacje, czy spadki indeksów zagranicznych, by jeszcze móc się "doważyć" naszymi akcjami. Właśnie dokładnie taka sytuacja miała miejsce w lutym, gdzie sceptycznie nastawiony do wzrostów "kraj" sprzedawał akcje, które chętnie odbierała zagranica. Na razie jesteśmy na początku drogi. WIG20 ma wprawdzie jeszcze kilka procent do swojego lokalnego szczytu, ale niektóre akcje wchodzące w skład tegoż indeksu dotarły do swoich szczytów, a nawet je pobiły. Zapowiada się więc ciekawy pierwszy miesiąc wakacji.

Obecnie mamy korektę indeksów, której oficjalnym powodem jest rekordowo droga ropa naftowa. Dobry powód jak każdy inny. Jak długo potrwa korekta i jaki będzie miała charakter, to zależy od wielu czynników, a w szczególności od kaprysu kupujących. Myślę, że jest mało prawdopodobne, by korekta miała się przeciągnąć w czasie, a z pewnością nie postawiłbym złotówki, że WIG20 ma duży potencjał spadkowy. W dalszym ciągu oczekuję ataku na lokalny szczyt WIG20.

Zwróć uwagę:

Lotos - dla strachliwych dość bezpieczna lokata kapitału, z dużą szansą na zarobek.