Słabość sektora technologicznego kolejny raz okazuje się dobrą wskazówką co do zachowania całego amerykańskiego rynku akcji. Pierwsza połowa piątkowych sesji pokazała, że przecena z poprzedniego dnia nie była przypadkowa. Atmosfera na giełdach popsuła się. Inwestorzy przestali reagować na dobre informacje. Zaskakująco dobre dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku przeszły zupełnie bez echa. W tej sytuacji wyrównanie, czy przekroczenie przez S&P 500 tegorocznego maksimum, wydaje się mało prawdopodobne. Dzienny Stochastic utworzył rzadko spotykaną na tym wskaźniku negatywną dywergencję. Zapowiada ona rychły test linii trendu, biegnącej po dołkach z kwietnia i maja. Znajduje się ona przy 1185 pkt. Jej sforsowanie przesądzałoby o zakończeniu dwumiesięcznego wzrostu.
Segment technologiczny powinien być nadal dobrą wskazówką tego, w którą stronę podąży cały amerykański rynek. Nasdaq nieskutecznie próbował przedostać się ponad 2100 pkt. Zachęcone tym niedźwiedzie powinny teraz doprowadzić do testu wsparcia przy 2060 pkt, gdzie wypadł dołek w pierwszej połowie czerwca. Stanowi on linię szyi formacji podwójnego szczytu. Jej przecięcie oznaczałoby ostateczne zakończenie trwającego przez ostatnie dwa miesiące wzrostu. Byłoby jednocześnie złym zwiastunem dla reszty giełdowych spółek. Od początku roku 250-sesyjna średnia krocząca prawie nie zmienia swojej wartości, co dobrze obrazuje narastającą niepewność inwestorów i wytracanie impetu przez obecną od wiosny 2003 r. hossę. Miesięczny MACD jest o krok od przecięcia od góry średniej. To dodatkowo zwiększyłoby obawy o możliwość utrzymania kursów na obecnych poziomach.
Wciąż brakuje rozstrzygnięcia na węgierskim parkiecie. BUX od ponad tygodnia balansuje na wysokości tegorocznego maksimów. Próby jego przebicia są nieudane, ale jednocześnie podaż nie może uzyskać większej przewagi. Tak też było w piątek, kiedy początkowy spadek o ponad 1% kupujący do zakończenia dnia zredukowali do 0,5%. O słabnącej przewadze popytu informują górne cienie dwóch ostatnich tygodniowych świec.