Reklama

Opcje na akcje wzbogacą ofertę

Wkrótce minie druga rocznica debiutu na parkiecie opcji na indeks WIG20. Rozwój tego segmentu rynku jest na tyle widoczny, że giełda może myśleć i myśli o uruchomieniu obrotu opcjami na akcje spółek.

Publikacja: 25.06.2005 11:48

Opcje na WIG20 zadebiutowały na giełdzie 22 września 2003 roku. W 2004 roku wolumen obrotu (wszystkimi seriami) wyniósł prawie 79 tys. sztuk. Tymczasem po pięciu miesiącach tego roku osiągnął 55,5 tys. (70% zeszłorocznego). Pod tym względem opcje znalazły się na drugim miejscu wśród pochodnych z GPW (po kontraktach terminowych na WIG20). Zainteresowanie inwestorów w pierwszych miesiącach roku wskazuje, że w całym roku wolumen powinien osiągnąć naprawdę niezły poziom.

Rekordowe były luty i marzec tego roku. W obu tych miesiącach wolumen wyniósł prawie 14,7 tys. opcji. Na sesji 25 lutego był najwyższy w historii - 2197, z czego prawie 3/4 przypadło na opcje kupna. 2 marca odnotowano natomiast rekord otwartych pozycji (10 406). Należy jednak zaznaczyć, że wymienione liczby to efekt zsumowania wolumenu i otwartych pozycji dla wszystkich serii kupna i sprzedaży. Tych na koniec maja było 22.

Mało inwestorów

Dalszy rozwój rynku opcji zależy od tego, w jakim tempie będą się pojawiać nowi inwestorzy. Na razie jest ich zaledwie kilkuset. W marcu 2005 roku ich liczba po raz pierwszy przekroczyła 600. Cały czas jest to jednak zaledwie 10% aktywnych inwestorów (takich, którzy zawarli przynajmniej jedną transakcję w trakcie miesiąca) na rynku terminowym GPW. Z jednej strony oznacza to, że inwestorzy powoli przekonują się do nowych instrumentów, a z drugiej - że potencjał rynku jest bardzo duży. Wystarczy, by część graczy zainteresowała się tymi derywatami.

Biorąc pod uwagę cechy opcji, z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać, że z czasem będą one zyskiwały coraz szersze grono zwolenników. Spekulanci muszą pamiętać przede wszystkim o tym, że otwartych pozycji w opcjach na WIG20 nie trzeba utrzymywać do dnia ich wygaśnięcia. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, kiedy największym zainteresowaniem cieszą się opcje out-of-the-money (nie w cenie). Te najtańsze z reguły nie stają się in-the-money i wygasają bezwartościowe. Wtedy inwestor traci całą zainwestowaną kwotę. Do dnia wygaśnięcia opcje "nie w cenie" podlegają jednak dużym zmianom i właśnie krótkoterminowe trendy powinny być w centrum zainteresowania graczy.

Reklama
Reklama

Wspomaganie płynności

Wśród inwestorów jako osobną kategorię należy potraktować animatorów rynku. Na razie obowiązek składania wiążących ofert kupna i sprzedaży wzięła na siebie tylko jedna instytucja - BRE Bank. Wprawdzie przez pierwszych kilka miesięcy także IDM był animatorem dla opcji, ale po pojawieniu się BRE dość szybko zrezygnował. Bank korzysta z profesjonalnego oprogramowania do automatycznego składania zleceń. Jest on w stanie w prosty sposób animować kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt czy kilkaset serii opcji. Ręczne składanie zleceń w obliczu dużej liczby serii i znacznej zmienności notowań jest zdecydowanie nieefektywne. Płynność rynku powinna się wyraźnie poprawić, gdyby zaczął na nim działać kolejny animator. Giełda cały czas stara się przekonać do tego krajowe biura maklerskie, ale te nie wykazują zbyt dużego zainteresowania. Głównej przyczyny można się doszukiwać w braku profesjonalnie przygotowanych pracowników. Inny problem stanowią także wewnętrzne procedury korporacyjne, które uniemożliwiają członkom giełdy podjęcie roli animatora.

Opcje na akcje coraz bliżej

Od debiutu kontraktów terminowych na indeks WIG20 (styczeń 1998 roku), Giełda Papierów Wartościowych praktycznie co rok wprowadzała do obrotu nowe instrumenty pochodne. Przerwa nastąpiła tylko w 2004 roku. W tym "zaległości" mogą zostać nadrobione. W lutym zadebiutowały kontrakty terminowe na obligacje. Inwestorzy czekają na europejskie opcje na akcje. Za głównych kandydatów do miana instrumentów bazowych można uznać walory Telekomunikacji i PKN Orlen. Na te spółki opiewają już kontrakty terminowe, które charakteryzują się najwyższym wolumenem w omawianej grupie pochodnych. Dobrym kandydatem wydaje się też PKO BP (znajduje się w gronie najpłynniejszych spółek). Z wypowiedzi przedstawiciela BRE Banku podczas konferencji "Instrumenty Pochodne 2005" wynikało, że instytucja ta podejmie się animowania także opcji na akcje. Szczególnie że ma już duże doświadczenie w tym zakresie (jest emitentem warrantów). Wyjątek będą stanowić tu jednak pochodne na akcje PKO BP. BRE nie będzie mógł animować tych instrumentów, gdyż jest depozytariuszem dla OFE Bankowy, a ten jest zarządzany przez towarzystwo należące właśnie do PKO BP.

Standard opcji na akcje będzie analogiczny do notowanych już opcji na indeks WIG20. Liczba walorów przypadająca na jeden instrument będzie natomiast taka sama, jak w przypadku kontraktów terminowych na akcje poszczególnych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama