Jeśli RPP wprowadzi nastawienie łagodne, zostanie to uznane za zapowiedź kolejnych obniżek stóp. Jeśli rada zdecyduje się na pozostawienie nastawienia neutralnego, które obowiązuje obecnie - obniżka stóp będzie uznana za wydarzenie jednorazowe. RPP dostosuje w ten sposób oprocentowanie do niższego niż myślano wcześniej tempa wzrostu gospodarczego. Większość analityków ankietowanych przez PARKIET jest zdania, że RPP zmieni nastawienie.

Jaka będzie wysokość obniżki stóp? Ekonomiści nie są w stanie udzielić zgodnej odpowiedzi. Większość jest przekonana, że RPP uzna za wystarczające cięcie o 25 punktów bazowych. Jeśli te przewidywania okazałyby się trafne, główna stopa znalazłaby się na poziomie 5,25% - takie stopy procentowe obowiązywały na początku obecnej kadencji RPP. Niektórzy uważają jednak, że już na najbliższym posiedzeniu stopa interwencyjna może spaść do 5%.

W tym tygodniu NBP opublikuje dane na temat bilansu płatniczego w kwietniu. Analitycy spodziewają się, że za sprawą napływu środków z Unii Europejskiej kolejny raz bank centralny poinformuje o nadwyżce na rachunku bieżącym. Najwięksi optymiści - z DZ Bank-CEE Research - szacują, że dodatnie saldo mogło wynosić blisko 300 mln euro. Wszystkie ankietowane przez nas banki oczekują, że bilans handlowy wypadnie słabiej. Średnia prognoz to 300 mln euro deficytu. Zdaniem BRE Banku, który ma duży udział w obsłudze handlu zagranicznego, ujemne saldo mogło nawet przekroczyć 550 mln euro.

Jakie będą wyniki eksportu i importu? W kwietniu polskie firmy mocno ograniczyły dynamikę handlu z zagranicą. Jak wynika ze średniej prognoz, wzrost eksportu wyrażonego w euro pierwszy raz od listopada 2003 r. spadł poniżej 10%. Winny jest w głównej mierze mocny złoty, który ogranicza konkurencyjność polskich produktów. Zdaniem analityków, wartość importu w kwietniu była niższa niż przed rokiem. Byłby to pierwszy spadek od połowy 2003 r. Jego źródłem nie jest jednak ograniczenie popytu polskich firm na zagraniczne towary, ale fakt, że ubiegłoroczny kwiecień był pod względem importu rekordowy. Krajowe przedsiębiorstwa zapłaciły wówczas za przywiezione do Polski towary ponad 6,7 mld euro.