Reklama

Nerwowa reakcja na drogą ropę

Głównym winnym zaskakującej czwartkowej wyprzedaży amerykańskich akcji okrzyknięto ropę naftową. Średnia cena surowca rośnie już ósmy kolejny kwartał - nowością jest, że w większym stopniu zwiększyła się w euro niż w dolarach. Jednak to amerykańskie rynki akcji mocniej odczuwają skutki drożejącej ropy.

Publikacja: 27.06.2005 09:35

W czwartkowej przecenie zaskujące były przede wszystkim rozmiary. Indeks Dow Jones Industrial Average, skupiający 30 największych amerykańskich przedsiębiorstw, stracił 1,6%. To największy spadek od połowy kwietnia. Wydarzenie jest istotne, ponieważ ostatnie dane z gospodarki amerykańskiej były lepsze od oczekiwań, a rynek zareagował na nie spadkiem. W czwartek podano, że szacowana liczba nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 314 tys., tymczasem rynek oczekiwał 330 tys. Tydzień wcześniej bank centralny poinformował, że produkcja przemysłowa wzrosła w maju o 0,4%, wobec oczekiwanych 0,2%. W tym wypadku warto jednak zwrócić uwagę, że roczna dynamika produkcji przemysłowej obniżyła się z 3% do 2,7% i od 13 miesięcy znajduje się w trendzie spadkowym. Ostatnie odczyty wskaźników wzrostu cen nie wskazują, żeby w amerykańskiej gospodarce narastały napięcia inflacyjne.

Czwartkowa reakcja rynków wydaje się tym bardziej nerwowa, że ceny ropy nie osiągnęły rekordowych poziomów. W ostatni poniedziałek ropa brent notowana była w Londynie po 58,3 USD za baryłkę, w czwartek po 58 USD. W piątek kurs wciąż pozostawał poniżej rekordowego poziomu - 58,1 USD.

Sygnały zanegowane

Spadek DJIA przyniósł istotne pogorszenie krótkoterminowej sytuacji technicznej indeksu. Zanegowany został sygnał kupna związany z wybiciem w górę z kilkutygodniowej konsolidacji. Inwestorzy, którzy w oparciu o to wskazanie weszli na rynek, znaleźli się na minusie. Ale nie tylko oni - indeks jednym ruchem znalazł się poniżej dolnego ograniczenia niedawnej konsolidacji. Także zatem ci, którzy nabyli akcje w trakcie majowego trendu bocznego, nie mają powodów do zadowolenia. Trend krótkoterminowy na wykresie DJIA zmienił się na spadkowy i dotarcie do 10 tys. pkt, gdzie znajduje się najbliższe wsparcie, jest jak najbardziej realne.

Również na wykresach innych amerykańskich indeksów czwartkowy spadek odcisnął istotne piętno. S&P 500 dużo trudniej będzie w najbliższym czasie podjąć atak na marcowe maksimum. Notowania pokazują, że inwestorom brakuje zapału do kupowania amerykańskich akcji po coraz wyższych cenach. Od zmiany trendu krótkoterminowego na spadkowy indeks oddziela wsparcie na 1200 pkt.

Reklama
Reklama

Szansę na wybicie ponad 2100 pkt i atak na grudniowy szczyt (2178 pkt) zaprzepaścił Nasdaq Composite. Wprawdzie podobnie jak w przypadku S&P 500 nie doszło jeszcze do zmiany trendu krótkoterminowego na spadkowy, ale przed takim scenariuszem ostrzega zachowanie indeksu Nasdaq 100. Zniżka do 1518 pkt sprawiła, że wskaźnik znalazł się najniżej od czterech tygodni, przełamując wsparcie wyznaczone przez czerwcowy dołek. Piątkowe sesje nie zmieniły negatywnego - w krótkim terminie - obrazu amerykańskich indeksów.

Europa bez ochrony

Na razie obok problemu drogiej ropy dość obojętnie przechodzą giełdy europejskie. Na razie napędza je osłabiające się euro, które zapowiada wyższe przyszłe zyski eksporterów. Pół serio, pół żartem można zauważyć, że o ile Amerykanie mają prawo obawiać się spowolnienia wzrostu gospodarczego, to w Europie nie ma co zwalniać. Wzrost PKB i tak jest mizerny. Warto zwrócić uwagę, że strefa euro została pozbawiona swoistego ochronnego filtra, który stanowiła silna waluta. Kiedy euro traci na wartości do dolara, zwyżki cen ropy mocniej odczuwane są przez przedsiębiorstwa rozliczające się we wspólnym pieniądzu. W drugim kwartale cena baryłki ropy wzrosła o 14%, licząc w euro, gdy w USD zwyżka nie przekroczyła 10%. W porównaniu z zeszłym rokiem ceny ropy w euro są wyższe o 1/4, w dolarach o 30%.

Wobec drożejącego głównego surowca energetycznego maleją szanse na obniżenie podstawowej stopy procentowej przez Europejski Bank Centralny. W tej chwili wynosi ona 2%, przy inflacji na podobnym poziomie. Na wzrost cen w Unii może wpłynąć nie tylko ropa, ale także zbliżająca się rewaluacja juana. To podniesie ceny artykułów importowanych z Chin.Słabiej na rynkach

wschodzących

Przecena w USA odbiła się głośnym echem na niektórych rynkach wschodzących. Ponad 3% spadła wartość brazylijskiej Bovespy, przeszło 2% stracił argentyński Merval. W piątek spadki zostały wyhamowane, ale wyprzedaż przeniosła się do Europy Środkowowschodniej. Z punktu widzenia warszawskiej giełdy najistotniejsze jest zachowanie węgierskiego BUX, który w ostatnim czasie pełni rolę "wskaźnika wyprzedzającego" dla WIG20. Już w czwartek, kiedy niewiele jeszcze wskazywało na tak słabe zakończenie sesji w USA, nie powiódł się atak na marcowy rekord wszech czasów (18 673 pkt). Przełamana została najszybsza linia trendu wzrostowego. Podobne kłopoty z kontynuacją hossy BUX miał w lipcu zeszłego roku, ale zatrzymanie zwyżki na poziomie poprzedniego maksimum nie miało negatywnych konsekwencji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama