Końcówka poprzedniego tygodnia na rynku amerykańskim nie pozostawiła wątpliwości, jak będą przebiegać poniedziałkowe notowania w Europie. Niespodzianki nie było - standardowa sesja na rynku europejskim rozpoczęła się od luki bessy, której do końca notowań nie udało się zamknąć. Na niektórych rynkach udało się podbić trochę kursy przed zamknięciem, ale nie zmienia to wymowy wczorajszych notowań, które pieczętują zmianę trendu krótkoterminowego na spadkowy. Wykresy niektórych ważnych europejskich indeksów sugerują, że nowa tendencja może potrwać nieco dłużej. Tegorocznych szczytów nie dał rady przekroczyć na przykład włoski Mibtel - test dolnego ograniczenia (23 570 pkt) średnioterminowej konsolidacji jest bardzo prawdopodobny. Wybicie w dół z przeszło czteromiesięcznego trendu bocznego dało sygnał do mocniejszej wyprzedaży. Także dalszy spadek brytyjskiego FT-SE 100 sprawiłby, że inwestorzy, którzy kupowali akcje w reakcji na przebicie tegorocznego maksimum (5060,8 pkt z 21 lutego) znaleźliby się w pułapce. Wczorajsze zamknięcie wypadło już prawie 10 punktów poniżej tego wsparcia.

Wśród rynków, które zakończyły sesję bardzo blisko dziennego minimum, znalazł się niemiecki DAX. Inwestorzy zignorowali pierwszy od pięciu miesięcy wzrost indeksu Ifo, który pokazał poprawę nastrojów wśród niemieckich przedsiębiorców. Choć w połączeniu z negatywnymi dywergencjami na wskaźnikach (np. MACD) niemiecki indeks wygląda słabo, warto zwrócić uwagę, że po równie niekorzystnych dla posiadaczy akcji sygnałach w połowie kwietnia spadek zakończył się bardzo szybko. Wczorajsza przecena zmniejsza jednak do minimum szansę na kontynuację długoterminowego trendu wzrostowego w najbliższych tygodniach.

Spadek kończący poprzedni tydzień potwierdził zmianę tendencji krótkoterminowej na malejącą na rynku Nasdaq. Indeks Nasdaq Composite zbudował podwójny szczyt. Z formacji wynika 40-punktowa zniżka, ale to tylko najmniejszy "wymiar kary". Kwietniowy dołek (1900 pkt) jest w zasięgu ręki.