- Jeśli rynek słabnie, inwestorzy zmieniają zdanie na temat IPO - twierdzi Sal Morreale, specjalista od giełdowych debiutów w Cantor Fitzgerald. Jako największy problem wskazuje nerwowe ruchy indeksów na amerykańskich giełdach, w tym gwałtowne spadki kursów pod koniec ubiegłego tygodnia. Tylko w miniony czwartek oraz piątek Dow Jones stracił na wartości prawie 300 pkt. Rynki reagowały w ten sposób na rosnące ceny ropy naftowej, które przekroczyły próg 60 USD za baryłkę.
Specjaliści od IPO obserwują obecną sytuację z niepokojem, ponieważ rynek pierwotny zaczął się wyraźnie rozgrzewać. Do ubiegłego tygodnia na rynkach w USA zanotowano 87 debiutów. To dużo więcej niż 10 IPO, jakie odnotowano w analogicznym okresie 2003 roku, i nieco mniej niż 94 oferty na rynku pierwotnym z ub.r. Tegoroczny średni zysk z IPO to 5,8%, podczas gdy główne wskaźniki z Wall Street - Dow Jones oraz S&P 500 - znajdują się na minusie.
Tylko w tym tygodniu w USA debiutuje aż dwanaście spółek, przy czym prawie połowa firm to korporacje farmaceutyczne i biotechnologiczne. To największa liczba debiutów od drugiego tygodnia lutego, w którym na amerykańskie giełdy weszło aż 13 firm. Najbardziej obiecujące powinny być jednak inwestycje w regionalny bank Western Alliance oraz producenta ubiorów do surfingu Volcom, ze względu na dynamikę wzrostu obrotów.
Inwestorzy są obecnie bardzo selektywni w swoich wyborach - twierdzą analitycy. W ubiegłym tygodniu dwie spółki - medyczna Allion Healthcare oraz energetyczna - Inergy Holdings zyskały na wartości 33% oraz 24%, gdy okazało się, że popyt na akcje znacznie przekroczył podaż. Pozostałe IPO nie wzbudziły jednak większego zainteresowania. Jeśli rynki w USA będą się nadal zachowywać nerwowo, selektywność inwestorów będzie jeszcze większa. - Zniechęci to wielu szefów spółek do wchodzenia na giełdę i dynamika IPO może ulegać osłabieniu - ostrzega Morreale.
(Nowy Jork)