Początek tego tygodnia pokazał, że w ramach silnego trendu wzrostowego szybka średnia krocząca (z 15 sesji) może być wystarczającym wsparciem do zatrzymania krótkoterminowego spadku. Indeks dotarł do ważnej strefy wsparcia rozciągającej się 10 pkt nad i pod poziomem 2000 pkt, który powinien oddziaływać jako bariera popytowa.
Niestety, wtorkowemu odreagowaniu towarzyszył jedynie umiarkowany obrót, jak zwykle skoncentrowany na kilku spółkach. Mając na względzie słabsze ostatnio zachowanie giełdy niemieckiej i amerykańskiej uważam, że spadek do poziomu 2008 pkt (poniedziałek) mógł zakończyć korektę wzrostu. Jednakże pokonanie rocznego maksimum będzie obecnie bardzo trudne. Dobitnie przekonał o tym przebieg sesji czwartkowej, która zamiast "nakręcić" jeszcze optymizm graczy, skutecznie go przygasiła, a kolejne dwie sesje zniweczyły dorobek poprzednich dni.
W średnim terminie nadal poruszamy się w szerokim kanale trendowym między 1810 a 2130 pkt. Siła pierwszego poziomu bardzo ostatnio, wzrosła; z drugiej strony nie sądzę by opór został trwale pokonany. Dzienne wskaźniki dają różne sygnały - MACD jest bliski wygenerowania wstępnego sygnału sprzedaży, Ultimate ma szansę zatrzymać się na poziomie równowagi, RSI zawrócił właśnie (czego należało oczekiwać) ze strefy wykupienia, w której nigdy nie przebywał zbyt długo. W układzie tygodniowym widać gołym okiem, że ostatnia próba dojścia do poziomu 2130 pkt skończyła się klęską byków, a co gorsza obrót nadal jest sporo niższy od tego notowanego w lutym.
Zaletą jest to, że ciągle zmieniają się jego liderzy. Dzięki temu niewielkie spadki jednych spółek są z łatwością niwelowane przez wzrost innych. Dobrym przykładem jest właśnie wtorkowa sesja, kiedy wśród tuzów rynku umiarkowane zachowanie PKN czy KGHM przyćmił znaczny wzrost ceny TP. Sądzę również, że aktualne wyhamowanie silnego wzrostu sektora bankowego jest tylko kończącą się korektą, o czym może świadczyć wczorajszy ponad 3-proc. wzrost kursu BRE Banku.