Po wtorkowej sesji na wykresie kontraktów pojawiła się biała świeca. Razem z dwiema poprzednimi świecami tworzy ona pozytywną formację gwiazdy porannej. Formacja na pierwszy rzut oka nie wydaje się wiarygodna z powodu małych rozmiarów piątkowego i wtorkowego korpusu. Poza tym pojawiła się po stosunkowo niewielkim spadku. Z drugiej strony jednak, podstawowy schemat formacji został zachowany (ostry spadek w piątek, bezruch w poniedziałek i wzrost we wtorek). Poza tym wiarygodność formacji zwiększa pojawienie się w pobliżu wsparcia wyznaczonego przez podwójny szczyt z kwietnia (2006 pkt).
Trudniej zinterpretować sposób, w jaki kontrakty potraktowały linię trendu wzrostowego ciągnącą się od dołka z 17 maja. W poniedziałek linia ta została przełamana, ale towarzyszył temu marazm, a nie wzmożona wyprzedaż. Z kolei wtorkowe zamknięcie wypadło tuż nad linią i w rezultacie nie wiadomo do końca, czy uznać to za zanegowanie przełamania, czy też za trochę przerośnięty ruch powrotny. Wydaje się jednak, że przewaga jest po stronie byków, skoro kwietniowe wsparcie wytrzymało (a znajduje się ono w miejscu, gdzie linia trendu przebiegała w momencie jej testowania). Potwierdzeniem siły rynku byłoby przełamanie piątkowej luki bessy, której górne ograniczenie znajduje się na poziomie 2035 pkt. W takim przypadku należałoby się spodziewać testowania szczytu z ostatniego czwartku (2067 pkt). Jeśli tak się stanie, to trzeba będzie obserwować zachowanie oscylatorów, które ostatnio zostały schłodzone i mogą utworzyć negatywne dywergencje.
Alternatywny scenariusz to spadek i przełamanie poziomu poniedziałkowego dołka i tym samym kwietniowego szczytu. W takim wypadku następnym wsparciem byłaby dolna połowa długiej białej świecy z 15 czerwca w przedziale 1972-1959 pkt.