Zgłosiłem sprzeciwy do każdej istotnej uchwały podjętej przez Mostostal Export. Uzasadniałem, że MSX nie miał prawa wykonywać głosów z akcji Elektromontażu. Poza tym podczas dyskusji domagałem się, aby Mostostal rozliczył się ze swoich szkodliwych działań wobec "Elmontu".
Prezes Mostostalu Export Michał Skipietrow twierdzi, że kierowana przez niego firma nigdy nie działała na szkodę Elektromontażu. Na czym opiera Pan swoje zarzuty?
Podam kilka przykładów. W ubiegłym roku został podpisany kontrakt pomiędzy Elektromontażem i spółką ZEG, która jest oczkiem Mostostalu w jego grupie (do Mostostalu Export należy 72% firmy ZEG - przyp. red.). Zgodnie z umową, za wykonane usługi na rzecz ZEG-u, Elektromontaż miał dostać około 150 tys. zł, przy czym koszty poniesione przez "Elmont" przekraczały 1 mln zł. Nie wiem, czy ktoś nakazał spółce podpisanie tego kontraktu. Zarząd MSX, z panem Skipietrowem na czele, był informowany o zaistniałej sytuacji. Rada nie zareagowała.
Druga sprawa: Elektromontaż pozyskuje zamówienia. Nie może jednak ich realizować, gdyż nie ma pieniędzy na surowce. Tymczasem Mostostal nie reguluje zobowiązań wobec spółki córki. W ostatnim czasie, po zasygnalizowaniu tego problemu w PARKIECIE, Mostostal spłacił ponad 700 tys. zł zaległości. Wciąż jednak jego dług opiewa na 2,16 mln zł oraz ponad 300 tys. odsetek. Gdyby Mostostal regulował swoje zobowiązania, Elektromontaż najprawdopodobniej nie utraciłby płynności iO przytoczonych przez Pana przykładach nie można dowiedzieć się z oficjalnych źródeł. Skąd mamy mieć pewność, że są prawdziwe?
Jeśli to nieprawda, Mostostal może iść do sądu i skarżyć mnie o pomówienie. Nie zrobi tego, gdyż mówię prawdę.