Kilka dni temu Solidarność, Związek Zawodowy Przemysłu Elektromaszynowego i NSZZ Praca zażądały podwyżek wynagrodzeń dla pracowników, średnio o 10%. Chcą też, by zarząd na piśmie przedstawił program restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Kierownictwo spółki odrzuciło żądania. - Prowadzimy od kilku miesięcy rokowania w sprawie nowego układu zbiorowego pracy. Poza rokowaniami związkowcy zgłosili roszczenia, które nie są przedmiotem rozmów, w tym zażądali podwyżek. To działanie bezprawne, wskazują na to opinie prawników - ocenia prezes Wojciech Fedko. Z przedstawicielami związków nie udało nam się wczoraj skontaktować.
Prezes Fedko zapewnia, że zarząd nie ugnie się pod presją. - Stanowisko związkowców nie wpływa w żaden sposób na działalność operacyjną spółki. Poinformowaliśmy o nim, by inwestorzy mieli pełną wiedzę o tym, co się dzieje w firmie. Nie zamierzamy spełnić żądań, bo dbamy o pieniądze akcjonariuszy. Chcemy je wykorzystywać na inwestycje, które są firmie potrzebne - twierdzi.
Jak twierdzi, związkowcom mogą się nie podobać plany restrukturyzacji firmy. Ich realizacja jest jednak potrzebna. - Dostosowujemy się do rynku - komentuje prezes.
Czym spór się zakończy? - Zarząd kontynuuje rokowania nad nowym układem zbiorowym zgodnie z harmonogramem. Teraz piłka jest po stronie związków, którym przesłaliśmy projekt nowego regulaminu wynagrodzeń - mówi prezes. Jego zdaniem, ze względu na postępującą restrukturyzację spór zbiorowy nie jest czymś zaskakującym i nie przeszkodzi spółce w realizacji strategii.
Kurs przedsiębiorstwa spadł wczoraj o 1,93%, do 40,6 zł.