Po uwzględnieniu inflacji realny wzrost wyniósł 2,3%. Ubiegły rok był pierwszym od 2000 r., w którym wartość donacji zwiększyła się powyżej stopy inflacji.

Amerykańskie korporacje, fundacje oraz wielcy prywatni filantropi mogli skorzystać ze sprzyjającej koniunktury gospodarczej i odprowadzić większe sumy na cele charytatywne. Niebagatelnym argumentem za wspomaganiem instytucji dobroczynnych są odpisy podatkowe. Oprócz efektów propagandowych (w USA sponsoring i dobroczynność są w dobrym tonie) hojność może oznaczać przekazanie mniejszych sum fiskusowi. Wiele osób i korporacji korzysta z tej możliwości także z powodów ideowych lub ze zwykłej niechęci do rządu federalnego.

Mimo rosnącej ogólnej sumy w stosunku do dochodów Amerykanie i spółki z USA stały się mniej hojne. W 2004 średnio odprowadzano 1,9% zysków, w 2000 r. - 2,1%.

Według fundacji Giving USA ofiarodawcy wspomagali w ubiegłym roku przede wszystkim instytucje, z którymi są sami związani. Na czele obdarowywanych znajdowały się organizacje religij ne i kościoły. Drugie miejsce przypadło instytucjom związanym z edukacją. Większym zainteresowaniem filantropów cieszą się także przedsięwzięcia ekologiczne i organizacje broniące praw zwierząt. Spadły natomiast w realnych dolarach odpisy na pomoc dla najuboższych i na pomoc międzynarodową. Dane sondażu nie uwzględniają jednak sum przekazanych ofiarom tsunami w Azji. Amerykanie wykazali się po tym kataklizmie ogromną hojnością.

(Nowy Jork)