Reklama

SEC chce wiedzieć więcej

Od ponad roku trwa w USA gorąca debata o regulacji branży funduszy hedgingowych. W ostatnich latach sektor ten przeżywa prawdziwy boom. W ciągu pięciu lat aktywa funduszy hedgingowych podwoiły swoją wartość, wzrastając z około 500 mld USD do ponad 1 biliona USD.

Publikacja: 02.07.2005 08:17

Razem z rozwojem rynku funduszy hedgingowych mnożą się pytania o mechanizmy jego działania i zasadność ingerencji w te mechanizmy organów nadzoru. Znacznego natężenia dyskusja nabrała w Stanach latem ubiegłego roku. Poza przedstawicielami samej branży, temat szczególnie zaabsorbował szefa rezerwy federalnej Alana Greenspana i przewodniczącego amerykańskiej SEC Williama Donaldsona, których głosy w tej sprawie bardzo często można było usłyszeć w mediach. Podczas gdy Donaldson podkreślał konieczność regulacji, Greenspan zdecydowanie opowiadał się przeciw. W październiku amerykański organ nadzoru giełd podjął decyzję o nałożeniu na branżę obowiązku rejestracji. Przymusowa rejestracja w SEC ma objąć tych doradców, którzy mają co najmniej piętnastu inwestorów i zarządzają aktywami wartymi przynajmniej 25 mln USD, a wymagany przez nich okres zamrożenia wkładu inwestora jest krótszy niż dwa lata. Przepis zacznie obowiązywać od lutego 2006 roku.

Rejestracja przeciw małym firmom

Rozumowanie, które stało za decyzją SEC, przedstawiało się następująco: branża funduszy hedgingowych rośnie w niekontrolowanym tempie. Fundusze nie mają obowiązku rejestracji i w konsekwencji nie podlegają takiej kontroli, jak zwykłe fundusze inwestycyjne. W szczególności, nie podlegają obowiązkom informacyjnym, tj. nie udostępniają szczegółowych danych finansowych, historii doradcy inwestycyjnego etc. To sprawia, że branża jest niewystarczająco przejrzysta. Stąd jest już tylko krok do wniosku o możliwości nadużyć, defraudowania pieniędzy, stosowania nieczystych reguł gry i - ostatecznie - działania na szkodę inwestorów. Często przytaczanym przykładem na rzecz wprowadzenia obowiązku rejestracji był przypadek LTCM, funduszu hedgingowego, który zbankrutował w 1998 roku, tracąc 4 mld USD. Według SEC, rejestracja działalności, oznaczająca poddanie się kontroli komisji, doprowadzi do zwiększenia przejrzystości branży. Rejestracja miałaby też pozwolić na śledzenie rozwoju rynku - komisja uzyskałaby wiarygodne statystyki dotyczące liczby funduszy, aktywów pod zarządem, realizowanych strategii itp.

Zagrożenie dla branży

Rynek skrytykował nowy przepis. Z petycjami przeciwko przymusowemu rejestrowaniu doradców funduszy wystąpiła AIMA, stowarzyszenie zarządzających inwestycjami alternatywnymi. Przeciw regulacji opowiedziały się również m.in. Amerykańska Izba Handlowa i Managed Fund Association. Na stronie internetowej SEC, uruchomionej specjalnie w celu sprowokowania publicznej debaty o rejestracji, pojawiły się dziesiątki komentarzy - za i przeciw - pochodzących od uczestników branży, inwestorów i organizacji.

Reklama
Reklama

Przeciwnicy nowego przepisu twierdzą, że niesie on wiele zagrożeń zarówno dla branży funduszy hedgingowych, jak i rynku finansowego jako całości. Po pierwsze, podetnie skrzydła małym firmom. Dlaczego? Koszt samej rejestracji szacowany jest na 50-100 tys. dolarów. Będzie to zbyt duże obciążenie dla zarządzających małymi funduszami hedgingowymi, które najefektywniej wykorzystują niewielkie nisze inwestycyjne. Rejestracja pociąga także konieczność zatrudnienia tzw. compliance officer. W firmach, w których pracuje zaledwie kilka osób, a takich w przypadku funduszy hedgingowych jest sporo, koszt dodatkowego pracownika będzie, w kategoriach względnych, bardzo wysoki. Wyższe koszty operacyjne zostaną przerzucone na inwestorów w opłatach albo spowodują, że część funduszy zniknie z rynku.

Ucierpi cały rynek finansowy?

Ten drugi scenariusz będzie miał reperkusje dla całego rynku finansowego. Fundusze hedgingowe istotnie zwiększają płynność na rynkach pieniężnych i kapitałowych. Dzieje się tak dlatego, że są to gracze regularnie obracający dużymi sumami pieniędzy. Według analiz CSFB, 40-50% obrotów na giełdzie londyńskiej i nowojorskiej to transakcje zawierane przez fundusze hedgingowe. Wysoka płynność na rynku oznacza niskie koszty transakcyjne dla wszystkich jego uczestników. Ograniczenie aktywności funduszy hedgingowych może więc oznaczać wzrost kosztów transakcji na rynkach finansowych.

Innym przewidywanym efektem mniejszej aktywności tej grupy graczy będzie niższa efektywność rynków. Wiele funduszy stosuje krótką sprzedaż, oczekując spadku wartości akcji spółki. Ograniczenie krótkiej sprzedaży spowoduje, że niektóre spółki będą wyceniane przez rynek niewspółmiernie wysoko w stosunku do ich rzeczywistej wartości.

Inne głosy podważające logikę rejestracji funduszy hedgingowych podkreślają, że na rynku amerykańskim ok. 45% menedżerów funduszy zarządza aktywami poniżej 25 mln dolarów. To zwolni ich z obowiązku rejestracji i de facto uderzy rykoszetem w pomysłodawców przepisu. Ponadto, rynek w dużej części już podlega swoistym regulacjom. Na przykład, fundusze obracające kontraktami futures rejestrują się w Commodity Futures Trading Commission albo National Futures Association. Spośród stu największych podmiotów amerykańskich ok. 2/3 jest zarejestrowane w CTFC. Poza tym, być może jest to najważniejszy argument, branżę skutecznie "regulują" sami inwestorzy - fundusze emerytalne, fundacje itp. Jako że inwestorzy instytucjonalni są bardzo ostrożni przy wyborze menedżerów zarządzających ich majątkiem, zazwyczaj lokują pieniądze jedynie w funduszach, które posiadają najlepsze systemy zarządzania ryzykiem, najbardziej czytelne struktury prawne i cechują się największą przejrzystością.

Podważana jest również zdolność SEC do ograniczania potencjalnych przypadków nadużyć w funduszach. Komisja, nadzorując od lat działalność tradycyjnych funduszy inwestycyjnych i spółek giełdowych, nie potrafiła przeciwdziałać masie przypadków, kiedy spółki działały niezgodnie z przepisami (np. Enron).

Reklama
Reklama

W jednej ze swoich wypowiedzi dla amerykańskiej prasy Alan Greenspan stwierdził, że niebezpiecznym skutkiem rejestracji będzie osłabienie czujności inwestorów instytucjonalnych. Inwestorzy bowiem potraktują fakt zarejestrowania doradcy jako gwaranta jego wiarygodności i stracą motywację do odrabiania swojej "pracy domowej", polegającej na dokładnym due diligence potencjalnego doradcy inwestycyjnego.

W kolejnym materiale będzie mowa

o regulacjach dotyczących działalności funduszy hedgingowych w Polsce

Copernicus Partners

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama