Według raportu, instytucje zarządzające pieniędzmi przyszłych emerytów mają teraz w funduszach hedgingowych ulokowane około 1% powierzonych im środków. Odsetek ten ma się jednak systematycznie zwiększać. Do 2010 r., czyli przez najbliższe 5 lat, ma wzrosnąć do 3%. - Fundusze amerykańskie prawdopodobnie zainwestują więcej, bo wykazują najwięcej optymizmu co do przyszłości funduszy hedgingowych - stwierdził Amin Rajan, cytowany przez Bloomberga analityk ze współtworzącej raport firmy konsultingowej Create.
W zeszłym miesiącu o planach zwiększenia kwoty przeznaczonej na inwestycje alternatywne (do nich zaliczają się fundusze hedgingowe) zdecydował Calpers, największy amerykański fundusz emerytalny (jego aktywa sięgają 185 mld USD). Calpers chce zwiększyć kwotę środków lokowanych za pośrednictwem funduszy hedgingowych w Europie i Azji. Jesienią zeszłego roku amerykański fundusz podniósł sumę pieniędzy przewidzianych na inwestycje alternatywne do 2 mld USD.
Zdaniem Rajana, napływ emerytalnych pieniędzy do funduszy hedgingowych może zaowocować obniżką prowizji za zarządzanie pobieranych przez te podmioty. - Prowizje w funduszach hedgingowych w ciągu pięciu lat powinny zbliżyć się do poziomu prowizji za "normalne" zarządzanie aktywami - uważa Rajan. Teraz stawki są diametralnie różne. W funduszach hedgingowych opłata za zarządzanie wynosi średnio 200 USD za każde powierzone 10 tys. USD oraz dodatkowo 20% od wypracowanego zysku. Natomiast w "zwykłym" funduszu inwestującym w akcje prowizja wynosi ok. 140 USD od każdych 10 tys. USD.
Bloomberg