Większość polskich eurodeputowanych zapowiada głosowanie przeciwko projektowi. - Mamy w Polsce kilkaset, jeśli nie więcej małych i średnich przedsiębiorstw komputerowych, które w wyniku przyjęcia dyrektywy w obecnym kształcie mogłyby upaść. Musiałyby płacić posiadaczom patentów, czyli wielkim monopolistom, takim jak Microsoft, Nokia i Siemens - tłumaczył europoseł Adam Gierek.

Przeciw opatentowaniu oprogramowania na takich samych zasadach, jak innych wynalazków, jest cała rzesza małych i średnich przedsiębiorstw, popieranych przez takich informatycznych gigantów, jak Sun Microsystems czy Oracle. Firmy ostrzegają, że przyjęcie obecnego projektu dyrektywy będzie miało katastrofalne skutki dla mniejszych twórców oprogramowania, bo utrudni im pisanie programów. Podobne obawy mają polskie firmy, zrzeszone w Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji oraz programiści z Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Obie organizacje już pół roku temu postulowały zmiany w projekcie. Tłumaczyły, że w Europie ochrona kodu programu jest możliwa poprzez prawo autorskie.

Po drugiej stronie stoją duże europejskie firmy technologiczne - m.in. Philips, Alcatel, Ericsson, Siemens i Nokia. Prezesi tej piątki koncernów wystosowali w poniedziałek list do unijnych polityków, ostrzegając, że jeśli w jutrzejszych głosowaniach na forum Parlamentu przejdą proponowane poprawki do projektu dyrektywy patentowej, może to zaważyć na kondycji europejskiej branży technologii cyfrowych, zatrudnieniu w Europie i poziomie przyszłych wydatków na badania i rozwój.

Przed dzisiejszym głosowaniem wiele wskazywało, że to właśnie zwolennicy patentów mogą wyjść zwycięsko z batalii o dyrektywę. W zeszłym miesiącu Komisja Prawna PE odrzuciła bowiem poprawki do projektu nowego unijnego prawa ograniczające zakres ochrony patentowej. Teraz, żeby odrzucić dyrektywę, podobnie jak żeby przyjąć którąkolwiek z poprawek, potrzeba bezwzględnej większości. Przeciwnicy dyrektywy nie składają jednak broni. Liczą na jej odrzucenie przez PE. - Parlament przyjmując projekt dyrektywy, nawet po poprawkach ryzykuje, że stworzy kurę znoszącą złote jaja dla prawników patentowych oraz koszmar dla biznesu. W tej sytuacji lepiej nie mieć żadnej legislacji - powiedział holenderski liberał Toine Manders.

PAP