Sytuacja na rynku naftowym zaczęła znów budzić niepokój posiadaczy akcji. Gdy we wtorek notowania ropy zbliżyły się w Nowym Jorku do 60 USD za baryłkę, odżyły obawy, że drogie paliwa płynne ograniczą wzrost zysków przedsiębiorstw. Według Thomson Financial, spółki objęte indeksem S&P 500 mogły je zwiększyć w drugim kwartale średnio o 6,6%, gdy w ciągu poprzednich trzech miesięcy ich zyski wzrosły o 17%.
Niepokój amerykańskich inwestorów zwiększają też rosnące w USA stopy procentowe. Ponadto niezbyt korzystne okazały się opublikowane wczoraj dane o zamówieniach dla amerykańskiego przemysłu. Wprawdzie wzrosły one najbardziej od roku, ale pomijając sprzęt transportowy nastąpił spadek.
Na parkietach europejskich droższa ropa uderzyła w firmy przemysłu chemicznego, takie jak BASF. Według Credit Suisse First Boston, stanowi ona w tej branży około 60% wszystkich kosztów surowcowych. Staniały też akcje producentów samochodów, zwłaszcza DaimleraChryslera i Renault. Wysokie ceny ropy odczuli także wytwórcy opon Michelin oraz Continental. Ich notowania spadły ze względu na podrożenie kauczuku syntetycznego przy jednoczesnym wzroście cen kauczuku naturalnego.
Uwagę zwracała wyprzedaż akcji dostawcy oprogramowania komputerowego SAP. Rekomendację jego walorów z "kupuj" do "trzymaj" obniżył bowiem UBS, wskazując na zawyżoną cenę w stosunku do papierów Oracle.
Na Wall Street staniały akcje czołowego producenta artykułów gospodarstwa domowego Procter & Gamble, gdyż UE może wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie jego planów przejęcia firmy Gillette. W sektorze finansowym zyskały walory Morgan Stanley, do których kupowania zachęcił Merrill Lynch. Spadły natomiast notowania ABN Amro, który uzgodnił przejęcie Priory Group świadczącej usługi medyczne.