Wczorajszą sesję trudno zaliczyć do szczególnie optymistycznych, choć ostatecznie rynek wzrósł, co (zwłaszcza po słabym początku notowań) powinno niektórym graczom poprawić nastroje. Fakt, że w tym wzroście było sporo nerwowości, nic nie zmienia. W gronie największych spółek przez długi czas prym wiodły firmy surowcowe, czyli PKN i KGHM. W obu przypadkach przyczyny takiego zachowania leżą daleko poza granicami naszego kraju. Na rynkach światowych notuje się ostatnio wzrost ceny miedzi (choć ograniczony wysokim kursem dolara) ze względu na strajki w kopalniach za oceanem i zakłócenia w podaży na rynku amerykańskim. Problem cen ropy natomiast jest znany każdemu kierowcy nie od dzisiaj, choć właśnie teraz do znanych już czynników doszły kolejne, które można nazwać meteorologicznymi. Rynki nerwowo zareagowały na doniesienia o huraganie "Cindy", który zagraża infrastrukturze wydobywczej w Zatoce Meksykańskiej, skąd pochodzi jedna czwarta amerykańskiej ropy. Z niektórych platform ewakuowano pracowników, a prace zostały wstrzymane. Wstrzymano również załadunek tankowców w największym terminalu w Luizjanie. W efekcie ceny ropy ponownie przekroczyły 60 dolarów, a gdzieniegdzie już słychać prognozy wieszczące nawet 100 dolarów i to jeszcze w tym roku. Prawdopodobnie te czarne przepowiednie nie spełnią się tak szybko, ale oddziałują na wyobraźnię inwestorów. We wtorek obawy te zostały nieco złagodzone dobrymi wynikami sprzedaży sieci Wal-Mart, które uzmysłowiły inwestorom, że nawet przy obecnych cenach ropy wydatki konsumenckie mogą być duże.

Nasz rynek, który od połowy maja zanotował całkiem przyzwoity wzrost, prawdopodobnie wejdzie teraz w fazę wyczekiwania. Dzisiaj o poziomach stóp procentowych zdecyduje ECB i Bank Anglii, a za trzy tygodnie nasza RPP. Oczekiwania i przestrzeń do obniżek są, ale wg słów D. Filara, raczej nie przed wyborami. Warto jednak obserwować dane makro, którymi m.in. kierować się będzie Rada, czyli zatrudnienie i wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (15 lipca) oraz produkcję przemysłową (19 lipca).