- PiS jest przeciwne kontynuowaniu forsowanego przez ministra Marka Pola i jego następców modelu koncesyjnego budowy autostrad - oznajmił wczoraj poseł tej partii Jerzy Polaczek. Potwierdziły się jednocześnie spekulacje, że jest on kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na stanowisko ministra infrastruktury.

Sprzeciw partii wobec koncesji wzrósł po tym, jak Sejm zadecydował w ubiegłym tygodniu o zwolnieniu ciężarówek z myta. Zarządcy autostrad dostać mają w zamian odszkodowanie. - Przewiduję, że przy nowych inwestycjach koszty rekompensat wzrosnąć mogą do 2-3 mld zł rocznie - prognozuje J. Polaczek. Piorytetami PiS-u w dziedzinie infrastruktury drogowej będą budowa dróg ekspresowych (powstać ich ma około 5 tys. km), a także dokończenie autostrady A1, łączącej Gdańsk z południową granicą kraju, ale w systemie zamówień publicznych.

Innego zdania jest prawdopodobny koalicjant PiS - Platforma Obywatelska. - Nie możemy zrezygnować z koncesji, bo nie jesteśmy dostatecznie bogaci, aby budować drogi tylko z budżetu państwa - twierdzi Tadeusz Jarmuziewicz, poseł tej partii. Jednocześnie zastrzega: - W systemie partnerstwa publiczno-prywatnego można realizować tylko te odcinki, gdzie wysokie natężenie ruchu wystarcza, aby koncesjonariuszowi zwróciła się inwestycja. - Według PO, niektóre krajowe trasy (Warszawa-Łódź, Katowice-Częstochowa) są tak zapełnione, że spółki koncesyjne nie będą potrzebowały państwowych gwarancji ruchu. - To z tego typu poręczeń wynikają nasze obecne kłopoty - nadmienia T. Jarmuziewicz.

PAP