Pierwsza sesja nowego tygodnia na rynku kontraktów terminowych raczej negatywnie zaskoczyła inwestorów nastawionych na kontynuację trendu wzrostowego. Po silnych piątkowych wzrostach w USA rodzimym graczom optymizmu wystarczyło jedynie na pierwszą godzinę notowań. Po otwarciu rynku kasowego i szybkim zbliżeniu się indeksu do poziomu ostatnich szczytów inicjatywę przejęła strona podażowa. W wyniku tego kurs kontraktów szybko domknął utworzone okno hossy i przez większość sesji mieliśmy do czynienia z nużącą konsolidacją w okolicy 2050 pkt. Po pozytywnym otwarciu giełd amerykańskich popyt uzyskał nieznaczną przewagę i kurs kontraktów zamknął dzień niewielkim wzrostem.
Obraz techniczny rynku kontraktów prezentuje się niejednoznacznie. Od prawie dwóch miesięcy wykres kursu znajduje się w wyraźnym trendzie wzrostowym, niemniej jednak ostatnie dni pokazują, że strona popytowa jest coraz słabsza. Pomimo sprzyjającego klimatu na rynkach zagranicznych zarówno kontrakty, jak i indeks WIG20 nie zdołały pokonać szczytów z lutego bieżącego roku. W obecnych okolicznościach bariera 2080 pkt pozostaje silnym oporem dla kontraktów terminowych. Wskaźniki techniczne także ostrzegają przed spadkami - MACD i Price ROC wygenerowały sygnały sprzedaży a na RSI powstały wyraźne negatywne dywergencje. Nadal pozytywnie kształtuje się zachowanie wolumenu obrotów i liczby otwartych pozycji.
W trakcie wczorajszej sesji rynek już po raz trzeci próbował sforsować silny opór. Jeżeli w najbliższym czasie strona popytowa nie zdoła przełamać poziomu ostatniego szczytu, to ryzyko silniejszej korekty będzie naprawdę duże.