Od 9 października elektroniczny handel kontraktami futures opartymi na amerykańskich papierach skarbowych oraz innych instrumentach rozpocznie się o godz. 6.00 rano i skończy o 4.00 rano następnego dnia. Rynek będzie więc pracował aż przez 22 godziny, czyli o godzinę dłużej niż obecnie.

To posunięcie ma przyciągnąć na CBoT jeszcze większą liczbę inwestorów. Zamykanie sesji nie o 3.00 nad ranem lecz o godzinę później ma duże znaczenie, ponieważ wówczas pełną parą pracują rynki na Dalekim Wschodzie i właśnie stamtąd powinno pochodzić dużo zleceń składanych w Chicago nad ranem lokalnego czasu. Aby skusić azjatyckich graczy CBoT zamierza też jeszcze w tym roku otworzyć filię w Singapurze, dzięki czemu handel na parkiecie w Chicago będzie dla nich tańszy.

CBoT nie jest jedyną giełdą instrumentów pochodnych, który wydłuża czas sesji. Kilka dni wcześniej największy rynek derywatów w Europie - niemiecko--szwajcarski Eurex, poinformował, że od listopada będzie kończył sesję dopiero o godz. 22.00, co oznacza, że będzie ona trwała aż 14 godzin. Z kolei w ubiegłym miesiącu londyńska Euronext.liffe wydłużyła o trzy godziny handel najpopularniejszymi kontraktami, czyli trzymiesięcznymi futures opartymi na stopach międzybankowych w strefie euro. W obu przypadkach chodzi o przyciągnięcie inwestorów ze Stanów Zjednoczonych.

Rynki derywatów coraz mocniej zaczynają walczyć o inwestorów, bo ci coraz bardziej interesują się kontraktami terminowymi. W I kwartale wartość obrotu opcjami i kontraktami futures na światowych giełdach wyniosła 333 mld USD i była aż o 64 mld USD wyższa niż w ostatnim kwartale ub.r. - wyliczył Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS).