Mimo niepowodzenia poniedziałkowej próby pokonania niedawnych szczytów, we wtorek indeks kontraktów systematycznie rósł i utworzył długą białą świecę. Jej korpus zakrywa czarną świecę z poniedziałku. Gdyby taka konfiguracja pojawiła się po większym spadku, jej wymowa byłaby pozytywna (objęcie hossy). Teraz jednak jest to raczej negatywna formacja ostatniego objęcia.
Drugi argument za zakończeniem trendu wzrostowego to formacja rozszerzającego się trójkąta. Jej dolne, opadające ramię przechodzi przez dołki z 27 czerwca i 7 lipca. Górne, rosnące ramię przechodzi przez szczyty z 23 czerwca i 5 lipca. Wczorajsze zamknięcie wypadło tuż ponad górnym ramieniem, ale nie na tyle, by mówić o wiarygodnym wybiciu. Dopiero kontynuacja wzrostu w najbliższej przyszłości miałaby taką wymowę.
W takim przypadku indeks powinien wzrosnąć mniej więcej o szerokość trójkąta. Oznaczałoby to znaczne przekroczenie poziomu szczytu z 28 lutego (2126 pkt.). Na razie jednak trzeba liczyć się ze spadkami zwłaszcza, że rozszerzający się trójkąt pokazuje rosnącą niepewność inwestorów i często towarzyszy szczytom. Negatywną wymowę formacji widać "gołym okiem".
Od połowy maja do końcówki czerwca indeks rósł dynamicznie i bez większych korekt. W porównaniu z tym obecne, coraz gwałtowniejsze wahania oznaczają pogorszenie sytuacji. Trzecia sprawa to negatywne dywergencje na RSI i MACD, które powstały po 5 lipca. Oba oscylatory nie potwierdziły także wtorkowego wzrostu, więc jeśli w środę nastąpi spadek, to dywergencje znacznie się wzmocnią. Wynika z tego, że dzisiejsza sesja będzie bardzo ważna. Jeśli rynek będzie silny, to powinien rosnąć jeszcze przez jakiś czas. W przeciwnym wypadku czeka nas korekta przynajmniej do dolnego ramienia trójkąta, czyli w okolice 1970 pkt.