To nie pierwsza transakcja, w której zarząd Stalproduktu - a można tak powiedzieć, ponieważ w pełni kontroluje spółkę zależną SCK - zaakceptował niedoszacowanie własnych akcji.
Rewident wyliczył
Stalprodukt, którego prezesem jest Piotr Janeczek, miał rekordowe wyniki finansowe za 2004 r. i bardzo dobre za I kwartał br. Kurs spółki w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie spadał poniżej 59,7 zł, a sięgał nawet 96 zł. Wczoraj akcje kosztowały 73,9 zł. SCK właśnie zbył akcje spółki matki (kupował je w 2000 r. po ok. 18,7 zł), po znacznie niższej cenie od rynkowej. Wniósł blisko 280 tys. walorów (tj. 4,1% kapitału i 1,56% głosów) do pewnej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a ten aport został wyceniony na ponad 5,82 mln zł. Oznacza to, że wartość jednej akcji Stalproduktu oszacowano na 20,8 zł. Wartość księgowa papierów na koniec I kwartału tego roku wynosiła ponad 37,3 zł.
Skąd wzięła się tak niska wycena, oderwana od rynkowych notowań i wartości księgowej? - Zgodnie z prawem, aport wnoszony do spółki musi być wyceniony. Akcje wycenił niezależny rewident, stosując metodę porównawczą - mówi Robert Kożuch, kierownik biura zarządu Stalproduktu. Wstrzymuje się od odpowiedzi na pytanie, który biegły rewident dokonał wyceny i z jakimi firmami porównał Stalprodukt.
Warto podkreślić, że w kwietniu tego roku Dom Maklerski AmerBrokers właśnie metodą porównawczą wycenił walory giełdowej spółki na 69,2 zł, a metodą dochodową na 61,6 zł. Stalprodukt notowany jest obecnie przy wskaźniku C/Z wynoszącym ok. 7,6 i C/WK oscylującym wokół 2. Przy wycenie akcji zaproponowanej przez rewidenta te wskaźniki wynoszą odpowiednio ok. 2,2 i ok. 0,6.