Po dwóch tygodniach WIG20 zlikwidował swoistą dywergencję rysującą się w odniesieniu do WIG i również przekroczył szczyt z lutego. Zamknięcie wczorajszej sesji na 2127,1 pkt jest najlepszym osiągnięciem od 13 kwietnia 2000 roku.
Właściwie wypadałoby powtórzyć za Muńkiem Staszczykiem "jest super, jest super, więc o co ci chodzi". Tutaj przytoczyłbym kilka faktów. Po pierwsze, wraz z WIG20 najwyższe kursy przynajmniej od 52 tygodni miały tylko cztery spółki -BZ WBK, MOL, PKN i TVN. Po drugie, do istotnych wydarzeń doszło na rynku walutowym, gdzie złoty stracił na wartości względem euro i dolara. Amerykańska waluta notowana była na najwyższym poziomie w tym roku, również euro znalazło się w trendzie wzrostowym. W tej sytuacji przypisywanie wczorajszej zwyżki inwestorom zagranicznym, choć patrząc po obrotach wydaje się uzasadnione, to jednak chyba nie do końca oddaje rzeczywistość. Wśród tej grupy inwestorów nie ma jednoznacznie pozytwynej opinii o polskich akcjach. Dodatkowo część graczy zagranicznych wciąż jest "pod kreską". Wykres WIG20 w dolarach odrobił dopiero połowę poniesionych wiosną strat, natomiast w euro szykuje się do ataku na maksimum z lutego.
Trudno też przejść do porządku dziennego nad korektą na rynku obligacji. Wprawdzie w odniesieniu do wcześniejszej fali zakupów wzrost rentowności jest niewielki, ale zwraca uwagę zagrożenie ze strony amerykańskich papierów skarbowych. Zachowanie rentowności tamtejszych 10-letnich not skarbowych na początku środowej sesji sugeruje, że doszło do zmiany trendu i dochodowość będzie wzrastać. Trudno przypuszczać, żeby w takim wypadku nie doszło do pogłębienia korekty na polskim rynku długu.
Na te wydarzenia polskie akcje nie zareagowały choćby dlatego, że w odniesieniu do obligacji skarbowych są wyceniane dość nisko. Jednak ewentualne wycofywanie się inwestorów z rynku długu (i możliwe przy tej okazji dalsze osłabienie złotego) nie pozostanie bez wpływu na akcje. Nie broni ich już argument, tak jak w zeszłym roku, że trudno omijać gospodarkę, która rośnie w tempie 5% rocznie.