Kontrolerzy NIK przebadali działalność Agencji w latach 1995-połowa 2003 r. Zbadali m.in. jak wygląda sytuacja finansowa 15 spółek, których udziały objęła ARP. - Przykład Agencji pokazuje, że spółka prawa handlowego nie najlepiej sprawdza się w prowadzeniu nadzoru właścicielskiego w imieniu resortu skarbu. Po prostu interesy spółki i interesy państwa nie zawsze muszą być zbieżne - stwierdził wczoraj Krzysztof Szwedowski, wiceprezes NIK. Izba zaapelowała do MSP o ściślejszą kontrolę nad poczynaniami ARP. Ani resort, ani Agencja nie zgadzają się jednak z zarzutami Izby.
Przypomnijmy, NIK oskarżył ARP o spowodowanie straty około 64 mln zł przy zamianie warszawskich nieruchomości z deweloperem Globe Trade Center (1998 r.). NIK porównał stawkę, za jaką Agencja przekazała GTC grunty pod Galerię Mokotów (82,54 USD/m2) z ceną, za jaką Dromex sprzedał mniejszą nieruchomość w tym samym miejscu (350 USD/m2). Agencja z kolei przedstawiła ekspertyzy Cushman & Wakefield i Colliers International. Obaj pośrednicy stwierdzili, że cen obu działek nie można zestawiać ze sobą z uwagi na ich odmienną specyfikę.
NIK zwróciła również uwagę na brak jednolitego kryterium udzielania pożyczek przez ARP firmom w tarapatach. W latach 1995-2002 Agencja przyznała ich 229 na łączną kwotę 221,2 mln zł. Kontrolerzy przebadali skuteczność pomocy w przypadku 31 firm. Odkryli, że niemal połowa z nich upadła. - Nie zapominajmy, że często jesteśmy instytucją ostatniej szansy. Udzielamy pożyczek tym, którym nie pomagają już banki. Poza tym, upadek części firm umożliwił powstanie nowych, bardziej efektywnych podmiotów - tłumaczy A. Krężel.
Prezes ARP obawia się, że oskarżenia NIK osłabią reputację Agencji, co utrudni relacje z partnerami handlowymi. ARP zamierza uczestniczyć w powstaniu podobnej instytucji na Ukrainie, szuka również inwestorów do parków przemysłowych. W portfelu Agencji znajduje się wciąż ponad 120 spółek. A. Krężel szacuje, że jest ona warta ponad 2 mld zł.