Spodziewany 5-proc. wzrost produkcji sprzedanej przemysłu nie oznacza zdecydowanej poprawy koniunktury. - To będzie efekt kalendarzowy. W tym roku czerwiec miał dwa dodatkowe dni robocze w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku. A nawet więcej, jeśli wziąć pod uwagę spadek aktywności pracowników związany z długimi weekendami - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. Zwróciła uwagę, że dynamika produkcji "ładnie koreluje" z indeksem menedżerów logistyki - PMI. Ten zaś w czerwcu pierwszy raz w tym roku sygnalizował wzrost aktywności firm.

Produkcja przemysłowa będzie miała duże znaczenie dla RPP, ponieważ rada od niedawna podkreśla, że znaczenie ma dla niej nie tylko inflacja, ale i tempo wzrostu gospodarczego. Analitycy zwracają uwagę na niedawną wypowiedź Mariana Nogi z RPP, który jasno określił, że jeśli wzrost produkcji będzie w przedziale 3-5%, to w lipcu stopy zostaną obniżone o 50 punktów bazowych. Nie sprecyzował jednak, co wtedy, gdyby wzrost okazał się nieco wyższy. Czy powstrzyma to radę przed obniżką w ogóle, czy bank centralny zdecyduje się na mniejsze poluzowanie polityki pieniężnej.

Większość banków szacuje, że w czerwcu ceny produkcji sprzedanej przemysłu były niższe niż rok wcześniej, mimo drożejącej ropy naftowej i umacniania się dolara. Potwierdzeniem, że w gospodarce nie ma presji na wzrost cen, będą dane na temat inflacji bazowej. Analitycy są zdania, że roczna inflacja netto (wskaźnik nieuwzględniający cen żywności i paliw) była w czerwcu na poziomie 1,4%, takim samym, jak podstawowa miara inflacji - roczna zmiana cen konsumpcyjnych.