Przeciętnie po miesiącu od zakończenia serii pięciu lub więcej wzrostowych tygodni indeks WIG notował spadek. Wynosi on średnio 1,3%. Natomiast średnia zmiana indeksu po trzech miesiącach od zakończenia takiej serii jest dodatnia - 1,4%. Ta statystyka pokazuje, że długie wzrostowe serie mówią raczej o wykupieniu rynku niż o jego nadzwyczajnej sile. Obecny przypadek jest trzynastym, kiedy WIG nieprzerwanie rośnie przez pięć tygodni lub więcej. Co ciekawe, większość z nich przypadło na trwającą od ponad dwóch lat hossę. Przeciętnie podczas takich systematycznych ruchów w górę skumulowany wzrost (suma procentowych zwyżek) sięgał 15%. Tym razem, pomimo że seria jest najdłuższa w analizowanym okresie, skumulowane tygodniowe zwyżki wynoszą 12%. Pod tym względem najsłabiej wypadł 5-tygodniowy wzrost z jesieni 2004 r. (8,1%), a najlepiej 6-tygodniowy ruch z I kwartału 1998 r. (26,4%).
Inwestorzy mają świadomość, że każda - nawet najlepsza passa - kiedyś się kończy. Z każdym kolejnym tygodniem zwyżki prawdopodobieństwo tego, że ten był już ostatni z serii, jest coraz większe. W tej sytuacji rodzi się pytanie, co się stanie, jeśli kupimy papiery na szczycie. Zobaczmy więc, jak rynek zachowywał się w przeszłości po takich długich ruchach w górę. Przedmiotem analizy będzie uśrednione zachowanie indeksu po rekordowej serii.
Wzrost trwa wiecznie
Okazuje się, że maksymalny spadek po zakończeniu serii wzrostowych tygodni wynosił w przeszłości 2,5%. Notowany był on na piątej sesji od rozpoczęcia zniżki. Potem było lepiej. Na kolejnych sesjach straty były odrabiane, by po 3,5 tygodniach wrócić do poziomu wyjścia. Później inwestorzy notowali zyski. Patrząc przez pryzmat średnich zmian, dochodzimy zatem do optymistycznych wniosków. Przeciętne są tutaj jednak wypadkową dość skrajnych przypadków. Kupując na lokalnym szczycie po wzrostowej serii, po kilku tygodniach można było zyskać nawet ponad jedną trzecią, jak i blisko jedną piątą stracić. Ważnym spostrzeżeniem jest to, że aż w 7 przypadkach zarówno po 10, 20, 30, 40 czy 50 sesjach od zakończenia serii wzrostowych tygodni indeks był na minusie. Pomimo że większość opisywanych przypadków wystąpiła w czasie hossy, to jednocześnie częściej po ustanowieniu górki notowaliśmy spadek nie tylko w krótkim terminie, ale i w dłuższym.
Szczyt przebity czy nie?