Wyliczenia przeprowadził Sławomir Sklinda z BRE Inwest. Analityk szacuje, że udział rosyjskiego gazu w konsumpcji krajowej w zeszłym roku (wyniosła 13,4 mld m3) stanowił 42% i systematycznie spada. Głównie kosztem wzrostu importu z Azji Środkowej (teraz 20% konsumpcji). Analityk uważa, że podniesienie przez Gazprom cen do 175-180 dolarów za metr sześcienny (ze 130-140 USD) przełoży się bezpośrednio na kolejny w tym roku wzrost cen krajowych i będzie mieć negatywny wpływ na marże polskich producentów nawozów sztucznych. W ich przypadku gaz stanowi od 30 do 50% kosztów materiałowych w zależności od produktów. Uwzględniając aprecjację złotego i udział rosyjskiego gazu w konsumpcji, 30-proc. podwyżka ceny surowca sprzedawanego przez Gazprom przełoży się na 8-proc. wzrost kosztów gazu, kupowanego przez polskie firmy.
S. Sklinda przypomina, że już w czerwcu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo na skutek drożejącego surowca na świecie podniosło ceny sprzedawanego przez siebie gazu o 5%.
Analityk podkreśla, że popyt na polskie nawozy jest bardzo elastyczny cenowo. To oznacza, że krajowi producenci mogą mieć problemy z przełożeniem na klientów dalszych podwyżek cen surowca. Poza tym grozi im coraz większa konkurencja ze strony m.in. białoruskich producentów nawozów, którzy zaopatrują się w gaz po ustalonej przez rząd, niskiej cenie (46,6 USD za m3). S. Sklinda uważa, że już tegoroczne podwyżki dotkliwie odczują polscy producenci nawozów, m.in. firmy z Puław i Polic. Nie najlepiej zapowiada się też przyszły rok.