Na początku tego tygodnia Polska straciła pierwsze miejsce w klasyfikacji największych pożyczkobiorców EBI w regionie. Bank podpisał bowiem umowę kredytową z rządem Węgier i władzami Budapesztu na olbrzymią sumę 875 mln euro. Pieniądze pójdą na budowę czwartej linii metra w stolicy tego kraju. Tym samym wsparcie udzielone Węgrom w tym roku sięgnęło już 1,13 mld euro. Zbliżają się do nas Czesi (193,1 mln euro pomocy).
- Nic złego się nie dzieje. Pamiętajmy, że większość umów podpisywana jest zwykle w drugiej połowie roku. Poza tym, nie zapominajmy, że kredyt dla budapeszteńskiego metra jest rekordowy. Negocjowanie tej umowy trwało aż dziewięć lat - uspokaja Dusan Ondrejicka z biura prasowego Banku.
Problem jednak w tym, że jeszcze w grudniu 2004 r. rząd planował pozyskanie pożyczek EBI przez państwowe i prywatne podmioty przynajmniej na poziomie tamtego roku (2,1 mld euro, skorygowane ostatecznie do 1,68 mld euro). Informował o tym PARKIET dyrektor Departamentu Polityki Zagranicznej resortu finansów i członek Rady Dyrektorów EBI Jacek Tomorowicz. Pieniądze miały być przeznaczone przede wszystkim na budowę sieci drogowych i kolejowych. Nadal jednak opóźnia się zatwierdzenie pożyczki 550 mln euro dla koncesjonariusza autostrady A1 - spółki GTC. Niepewne są także losy kolejnej pożyczki EBI dla koncesjonariusza A2 - Autostrady Wielkopolskiej (ze względu na zwolnienie ciężarówek z myta, bank może zażądać od tych firm dodatkowych analiz i gwarancji).
Polskie statystyki ratuje udzielony w czerwcu kredyt 220 mln euro na inwestycje ekologiczne w elektrowni w Bełchatowie (BOT Górnictwo i Energetyka). Oprócz tego, cztery umowy pożyczkowe z EBI na kwoty 7,3 mln euro każda podpisał LOT (dzięki tym środkom narodowy przewoźnik zakupi sześć samolotów Embraer). Bank udzielił również 85,6 mln euro kredytu niemieckiemu deweloperowi ECE, m.in. na budowę galerii handlowej w Krakowie.